W historii Radomia zapisały się dwie tragiczne katastrofy lotnicze, które wstrząsnęły opinią publiczną. Pierwsza wydarzyła się 30 sierpnia 2009 roku podczas pokazów Air Show, a druga 28 sierpnia 2025 roku w trakcie treningu przed kolejną edycją tej imprezy. W obu przypadkach życie stracili wyszkoleni piloci wojskowi, a okoliczności zdarzeń do dziś budzą wiele pytań. Zapraszamy do lektury szczegółowej analizy obu tych wydarzeń.
Kontekst obu zdarzeń na radomskim niebie
Lotnisko na Sadkowie przez lata gościło spektakularne pokazy podniebnych akrobacji. Niestety, dwukrotnie stało się również sceną niewyobrażalnych dramatów. Międzynarodowe Pokazy Lotnicze Air Show przyciągały tłumy widzów, ale w roku 2009 i planowane na 2025 zostały naznaczone piętnem śmierci.
W pierwszym z tych zdarzeń uczestniczyła maszyna należąca do Białoruskich Sił Powietrznych. Był to zmodernizowany myśliwiec przechwytujący. Po szesnastu latach, w sierpniu 2025 roku, ziemię przeszył ogień po upadku polskiego wielozadaniowego samolotu bojowego. Obie katastrofy, choć dotyczyły zupełnie innych statków powietrznych i załóg, na zawsze połączyły się w pamięci świadków z miejscem – rejonem radomskiego lotniska.
Różniła je jednak zasadniczo skala strat i przynależność maszyn. W 2009 roku byli to goście zza wschodniej granicy, a w 2025 roku – własny, polski pilot z elitarnego zespołu pokazowego Tiger Demo Team. Zestawienie to pokazuje, jak niebezpieczną materią jest lotnictwo, niezależnie od przynależności państwowej czy stopnia modernizacji sprzętu.
Jak dokładnie przebiegała katastrofa Su-27 w 2009 roku?
Do zdarzenia doszło punktualnie o godzinie 13:17. Samolot wykonywał swój pokaz w drugim dniu trwania imprezy. Maszyna zakończyła lot w sposób, na który nikt z widzów nie był przygotowany – runęła na pole w okolicy wsi Małęczyn, tuż przy terenie zalesionym.
Na miejsce natychmiast skierowano siły ratownicze. Dyżurujący na lotnisku śmigłowiec ratowniczy W-3 z 2 Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej poderwał się do lotu natychmiast po zauważeniu upadku. Jego załoga ruszyła w rejon zniszczonej maszyny, by zabezpieczyć teren i w pierwszej kolejności rozpocząć poszukiwania pilotów. Równocześnie do akcji gaśniczej wyjechało sześć jednostek Straży Pożarnej. Służby musiały zmierzyć się z pożarem wraku, który rozrzucony był na dużej przestrzeni.
W tej katastrofie śmierć poniosło dwóch oficerów wysokiej rangi. Byli to zastępca dowódcy operacyjno-taktycznego Dowództwa Sił Powietrznych i Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Białorusi oraz zastępca dowódcy 61. Myśliwskiej Bazy Lotniczej. Ich strata była ogromnym ciosem dla białoruskiego lotnictwa wojskowego.
Jakie były okoliczności tragedii F-16 w 2025 roku?
Katastrofa, która miała miejsce 28 sierpnia 2025 roku o godzinie 19:27, wydarzyła się na krótko przed planowanym otwarciem kolejnej edycji Air Show. Tym razem ziemia uderzyła bezpośrednio w płytę lotniska Sadków, niszcząc pas startowy. Nagrania, które obiegły media, ukazywały moment gwałtownego obniżenia lotu i zderzenia z powierzchnią ziemi, po którym nastąpił wybuch.
Maszyną był wielozadaniowy F-16 z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach. Za jej sterami zasiadał niezwykle doświadczony pilot, który doskonalił swoje umiejętności właśnie przed weekendowymi pokazami. Był to lot treningowy, z założenia przygotowujący do prezentacji kunsztu polskiego lotnictwa. Niestety, zakończył się najtragiczniej, jak to tylko możliwe.
Jako pierwsze na miejsce zdarzenia dotarły jednostki lotniskowej straży pożarnej, wspierane przez zastępy podległe Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ogień objął wrak, a działania ekip ratowniczych od samego początku ograniczały się do zabezpieczenia terenu katastrofy, ponieważ życie pilota nie mogło być już uratowane. Obrażenia okazały się śmiertelne.
Kim był pilot, który zginął?
Ofiarą był mjr Maciej Krakowian, pilot o znaku wywoławczym „Slab”. W oficjalnych komunikatach Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych podkreślano jego ogromne oddanie służbie oraz fakt, że zginął w przededniu Święta Lotnictwa Polskiego. Jego strata odbiła się szerokim echem w środowisku wojskowych lotników.
Był to pilot o uznanej renomie, a sam moment tragedii zbiegł się z okresem, który w lotnictwie powinien być czasem dumy i świętowania. Zamiast tego rodzina, bliscy i całe wojsko pogrążyli się w żałobie. Szef Ministerstwa Obrony Narodowej osobiście pojawił się na miejscu zdarzenia, składając hołd zmarłemu oficerowi i zapewniając o pełnym wsparciu dla jego najbliższych.
Co mówią teorie na temat przyczyn obu wypadków?
W przypadku katastrofy białoruskiego myśliwca nigdy nie opublikowano jednego, oficjalnego i przekonującego wyjaśnienia. Wprawdzie polsko-białoruska komisja powypadkowa sporządziła raport końcowy, ale na wniosek strony białoruskiej treść dokumentu utajniono. W związku z tym przestrzeń publiczną zalały spekulacje. Przeanalizujmy główne hipotezy, które przewijały się w mediach oraz środowisku eksperckim.
Wobec katastrofy polskiego F-16 z 2025 roku śledczy działają dużo szybciej. Już w pierwszych godzinach po zdarzeniu kluczowe instytucje państwowe rozpoczęły swoje prace. Choć oficjalne wyniki badań poznamy później, w mediach pojawiła się konkretna, techniczna hipoteza, która w znaczący sposób ukierunkowuje tok rozumowania o przyczynach.
Wątki dotyczące Su-27 z 2009 roku
W pierwszych doniesieniach medialnych wskazywano na błąd pilota jako prawdopodobną przyczynę. Pojawiały się też sugestie, że załoga mogła zignorować polecenie katapultowania się, by odciągnąć niesprawną maszynę od zabudowań. Spekulowano również, że ptak mógł zostać wessany do wlotu silnika, choć eksperci punktowali, że nowoczesne jednostki napędowe są odporne na takie incydenty.
Niezależnie od faktycznych przyczyn, w świadomości lokalnej społeczności przetrwało przekonanie o heroizmie załogi, która celowo nie katapultowała się, by ocalić mieszkańców.
Rosyjski dziennik „Izwiestia” przytoczył z kolei opinię biura konstruktorskiego Suchoj. Zasugerowano tam, że źródłem problemów mogły być samodzielne modyfikacje elektroniki pokładowej przeprowadzone w białoruskich zakładach remontowych. W odpowiedzi inżynier z 558 Lotniczego Zakładu Remontowego w Baranowiczach stanowczo zaprzeczył, by remont ingerował w system sterowania, podkreślając, że dotyczył on wyłącznie uzbrojenia i nawigacji. Dodał też istotny fakt – roztrzaskany egzemplarz o numerze bocznym 63 miał wylatane zaledwie 826 z 5000 dopuszczalnych godzin, co absolutnie nie wskazywało na wyeksploatowanie konstrukcji.
Przeciągnięcie jako hipoteza w katastrofie F-16
Wstępne, nieoficjalne ustalenia, na które powołały się media, wskazują na przeciągnięcie maszyny na krytycznie niskiej wysokości. Jest to stan, w którym dochodzi do oderwania strug powietrza od powierzchni nośnych, co prowadzi do natychmiastowej utraty siły nośnej. Przy dynamicznym pilotażu pokazowym ryzyko wystąpienia takiego zjawiska wzrasta, a przy zbyt małym zapasie wysokości pilot nie ma już szans na wyprowadzenie samolotu z przeciągnięcia.
Ta hipoteza dobrze współgra z obrazem z amatorskich nagrań. Widać na nich statek powietrzny, który w locie poziomym nagle obniża trajektorię i nie jest już w stanie powrócić na bezpieczną wysokość. Specjaliści od pilotażu podkreślają, że treningi przed pokazami to właśnie moment, w którym piloci sprawdzają dopuszczalne granice parametrów lotu, co samo w sobie jest obarczone zwiększonym ryzykiem.
Jakie działania podjęła prokuratura w 2025 roku?
Postępowanie wyjaśniające w sprawie katastrofy F-16 wszczęła niezwłocznie Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Na miejscu zdarzenia pracowali prokuratorzy z 8. Wydziału do Spraw Wojskowych, wspomagani przez kolegów z wydziałów wojskowych w Lublinie i Poznaniu, ze względu na przynależność maszyny do bazy w Krzesinach. Na wczesnym etapie czynności prowadzono je w trybie niecierpiących zwłoki, opierając się na art. 308 kodeksu postępowania karnego.
Polegało to na intensywnym zabezpieczaniu wszelkich śladów – zarówno na ziemi, jak i na rozrzuconych elementach konstrukcji samolotu. Przesłuchiwano też pierwszych świadków. Żandarmeria Wojskowa natychmiast odgrodziła teren od osób postronnych. Działania te miały kluczowe znaczenie dla ustalenia dokładnego ciągu zdarzeń i odpowiedzialności.
W jaki sposób katastrofy wpłynęły na wydarzenia i pamięć?
Bezpośrednim skutkiem obu katastrof było natychmiastowe przerwanie wszelkich lotów pokazowych. W 2009 roku Air Show kontynuowano po tragedii, ale w atmosferze żałoby. W 2025 roku decyzja była jednoznaczna – impreza zaplanowana na 30 i 31 sierpnia została całkowicie odwołana. Wojsko poinformowało o tym niedługo po wydarzeniu.
Różnica w reakcjach wynika także z kontekstu. Katastrofa z 2025 roku miała miejsce jeszcze przed uroczystym otwarciem pokazów, na płycie głównego lotniska, co całkowicie uniemożliwiło dalsze organizowanie imprezy. Oba wydarzenia wywarły jednak głęboki wpływ na społeczność lokalną i samych lotników.
| Aspekt | Katastrofa Su-27 (2009) | Katastrofa F-16 (2025) |
| Ofiary śmiertelne | 2 pilotów (Białoruś) | 1 pilot (Polska) |
| Lokalizacja upadku | Pole we wsi Małęczyn | Płyta lotniska Sadków |
| Stan raportu | Utajniony na wniosek Białorusi | Śledztwo w toku |
| Status pokazów | Kontynuowane | Odwołane |
Pomniki i tablice – jak upamiętniono ofiary?
Hołd białoruskim lotnikom oddano w sposób trwały. Mieszkańcy okolicznych wsi, w poczuciu wdzięczności za domniemaną bohaterską postawę pilotów, wystąpili z inicjatywą postawienia monumentu. Pomnik w miejscu katastrofy odsłonięto 11 kwietnia 2010 roku. Stał się on symbolem pamięci o ludziach, którzy według wielu relacji w ostatnich sekundach lotu starali się odciągnąć maszynę od domów.
Kolejne miejsce pamięci powstało w centrum Radomia. W Kościele Garnizonowym umieszczono tablicę pamiątkową poświęconą wszystkim lotnikom startującym z Sadkowa, którzy ponieśli śmierć. Jej odsłonięcie miało miejsce 26 marca 2010 roku w obecności przedstawicieli Białorusi. Tablica ta scala pamięć o ofiarach różnych lat, a katastrofa Su-27UBM-1 oraz późniejsza tragedia F-16 wpisują się w ten tragiczny ciąg historii radomskiego lotniska.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Kiedy miały miejsce dwie katastrofy lotnicze związane z radomskim Air Show?
Pierwsza wydarzyła się 30 sierpnia 2009 roku, a druga 28 sierpnia 2025 roku.
Jakie typy samolotów brały udział w tych wypadkach?
W 2009 roku rozbił się zmodernizowany Su‑27 białoruskich sił powietrznych, a w 2025 roku wielozadaniowy F‑16 z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego.
Gdzie dokładnie doszło do katastrofy Su‑27 w 2009 roku?
Maszyna spadła o godzinie 13:17 na pole w pobliżu wsi Małęczyn, przy terenie zalesionym.
Kto zginął w katastrofie F‑16 w 2025 roku?
Ofiarą był mjr Maciej Krakowian, pilot o znaku wywoławczym „Slab”, który zginął podczas treningu przed pokazami.
Jakie były natychmiastowe działania ratunkowe po wypadku Su‑27?
Na miejsce poleciał śmigłowiec W‑3 z 2 Grupy Poszukiwawczo‑Ratowniczej, a do gaszenia wysłano sześć jednostek straży pożarnej, które zabezpieczały rozrzucony na dużej przestrzeni wrak.
Co ustalono w sprawie przyczyn katastrofy Su‑27?
Oficjalne wyjaśnienie nigdy nie zostało upublicznione, ponieważ polsko‑białoruski raport został utajniony na wniosek strony białoruskiej, co pozostawiło przestrzeń dla spekulacji.
Jaka hipoteza dominuje w mediach dotycząca przyczyn wypadku F‑16?
W nieoficjalnych ustaleniach pojawiła się hipoteza przeciągnięcia na bardzo niskiej wysokości, co zgodnie z nagraniami mogło uniemożliwić odzyskanie nośności.
Jak katastrofy wpłynęły na organizację Air Show w Radomiu?
Po tragedii z 2009 roku pokazy były kontynuowane w żałobnej atmosferze, natomiast w 2025 roku impreza zaplanowana na 30–31 sierpnia została całkowicie odwołana.