2007-09-12
Żwirki i Wigury start do wieczności
Wrzesień nie zawsze bywa dobry dla lotników. Właśnie w tym miesiącu, we wrześniu, 75 lat temu, śmiercią lotnika zginęli pod czeskim Cierlickiem Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura. Dwa tygodnie wcześniej odnieśli wielkie zwycięstwo w prestiżowych, międzynarodowych zawodach Challenge 1932 w Berlinie.
28 sierpnia 1932 r. nazwiska Żwirko i Wigura stały się znane i cenione w całym lotniczym świecie. Dwaj Polacy odnieśli spektakularne zwycięstwo w prestiżowych Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych Challenge 1932 (Challenge International des Avions de Tourisme) w Berlinie. Dokonali tego na polskim samolocie RWD-6, którego współkonstruktorem był inż. Stanisław Wigura.
Zawody lotnicze Challenge 1932, rozgrywane w dniach 12-28 sierpnia, odbywały się po raz czwarty w historii, po raz trzeci natomiast jako międzynarodowe, koordynowane przez FAI. W 1930 r., podobnie jak i w poprzednim, zwycięzcą został pilot niemiecki, Fritz Morzik. Z tego powodu Niemcom, uważanym wówczas – obok Włochów – za lotniczą potęgę, zlecono organizację kolejnej edycji zawodów w 1932 r. W szranki stanęło ponad 40 załóg z Czechosłowacji (4), Francji (8), Niemiec (15), Polski (5), Szwajcarii (2) i Włoch (8).
Zawody Challenge składały się z trzech oddzielnych konkurencji.
W pierwszej kolejności rozgrywano próby sprawności technicznej. Samolot musiał wykonywać starty i lądowania w określonych regulaminem warunkach, przeloty z prędkością minimalną. Załoga składała i rozkładała na czas skrzydła samolotu, na koniec badano minimalne zużycie paliwa. Żwirko i Wigura po próbach technicznych zostali sklasyfikowani na drugim miejscu, po załodze włoskiej.
Kolejny etap stanowił lot na dystansie ponad 7 tys. km. Był to lot okrężny: po wystartowaniu w Berlinie samoloty przelatywały nad kolejnymi miastami europejskimi i – ponownie w Berlinie – lądowały.
Po tej konkurencji polska załoga objęła prowadzenie w klasyfikacji generalnej, tuż za nimi jednak pojawili się piloci z Niemiec, powszechnie uważani za faworytów.
Przystąpiono do trzeciej, ostatniej już konkurencji: próby prędkości maksymalnej. Lot odbywał się na dystansie 300 km, trasa miała kształ trójkąta. Do lotu szybkościowego przystąpiło już tylko 18 załóg, ostatecznie zawody ukończyło 24. Żwirko i Wigura – jako liderzy – startowali pierwsi.
Ich RWD-6 osiągnął prędkość 214 km. Choć inne samoloty uzyskiwały wyższe prędkości, to po zliczeniu punktów uzyskanych we wszystkich trzech konkurencjach okazało się, że zwycięstwo w zawodach Challenge 1932 odniosła polska załoga: pilot Franciszek Żwirko i mechanik Stanisław Wigura! Trzecim, wielkim zwycięzcą został samolot RWD-6, opracowany specjalnie do udziału w zawodach przez zespół polskich konstruktorów Rogalskiego, Wigurę i Drzewieckiego. Polacy odnieśli też zwycięstwo zespołowe.
Triumf w Berlinie zapewnił wielką popularność zwycięskiej załodze. Na warszawskim lotnisku z olbrzymim entuzjazmem witano powracających bohaterów. Ich sukces przyczynił się do popularyzacji sportu lotniczego w kraju, wpłynął także na rozwój przemysłu lotniczego, pracującego pełną parą z myślą o kolejnych zawodach (organizowane przez Aeroklub RP Challenge 1934 ponownie wygrali Polacy).
Zwycięstwo w zawodach odbiło się też szerokim echem na arenie międzynarodowej: Żwirko i Wigura byli legendą nie tylko w Polsce, ich obecność stała sie pożądana na wszelkich zawodach i imprezach lotniczych organizowanych w innych krajach. Z zagranicy posypały się zaproszenia.
Jedno z nich nadeszło z Czechosłowacji. 11 września tamtejszy aeroklub organizował w Pradze mityng lotniczy. Zaproszono trzy polskie załogi. Dwie odleciały 10 września. Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura postanowili dać sobie jeszcze jeden dzień odpoczynku i ich RWD-6 SP-AHN wystartował 11 września, w niedzielę, po 6 rano. Nad czeskim Cierlickiem, po około dwóch godzinach lotu lekki, kryty płótnem samolot dopadła szalejąca burza – maszyna, która świetnie radziła w międzynarodowych turniejach, nie sprostała porywistym podmuchom wiatru. Burza poskręcała skrzydła, nie wytrzymały okucia. Siedzący za sterami Żwirko próbował jeszcze zawrócić, by wydostać się z burzy. Niestety, żywioł pozbawił samolot jednego skrzydła i cisnął nim o porośnięte lasem zbocze Kościelca.
Gdy na miejsce katastrofy dotarli pierwsi okoliczni mieszkańcy, zastali porozrzucane szczątki samolotu, połamane drzewa i dwa ciała polskich lotników. Wiadomość szybko dotarła do kraju. Rodacy pogrążyli się w żałobie. W pogrzebie bohaterów przestworzy na warszawskich Powązkach 15 września udział wzięło kilkadziesiąt tysięcy osób.
Dwa wysokie drzewa, o które zawadził samolot, nazwano wkrótce „masztami śmierci”. Miejsce ostatniego lądowania Żwirki i Wigury – zwane Żwirkowiskiem – zostało otoczone staranną opieką mieszkańców. Burzliwe były dzieje tego miejsca. Swoje piętno wycisnęły na nim i nie zawsze najlepsze w tamtych czasach stosunki polsko-czeskie, i niemiecki okupant podczas wojny, zawsze jednak widniał tam jakiś symbol pamięci o tragicznym wydarzeniu z 11 września 1932 r.: prosty, brzozowy krzyż, fragment samolotu, symboliczny, kamienny grób czy tablica z inskrypcją lub pomnik. Dziś w pobliżu tego miejsca stoi – pełen pamiątek po bohaterskich lotnikach – Dom Polski, bliski nie tylko Polakom. Na Żwirkowisku, pod pomnikiem, co roku obchodzone są uroczystości upamiętniające „Żwirki i Wigury start do wieczności”, jak można było przeczytać na bramie wybudowanego przed wojną mauzoleum.
Franciszek Żwirko urodził się 16 sierpnia 1895 r. na Wileńszczyźnie. Już jako 14-latek dostaje się do szkoły pilotażu, jednak po miesiącu rezygnuje z zajęć. W 1915 r. jako ochotnik zgłasza się do wojska i zostaje skierowany do szkoły oficerskiej w Irkucku. Rok później dostaje przydział do 27 pułku strzelców syberyjskich w Omsku. Rusza na front. W 1917 r., już jako porucznik, zostaje przydzielony do 674 pułku piechoty. Niebawem z częścią pułku zaciąga się do korpusu gen Dowbora-Muśnickiego, a po jego demobilizacji wstępuje do Armii Ochotniczej gen Denikina, gdzie kończy kurs obserwatorów lotniczych.
Wychowany w tradycji patriotycznej, w 1921 r. przez zieloną granicę dostaje się do Polski. Zgłasza się do służby w eskadrze lotniczej, po demobilizacji pracuje w warszawskim biurze zakładów zbrojeniowych. Wkrótce zostaje jednak powołany do służby czynnej i w lipcu 1922 r. otrzymuje przydział do 1 Pułku Lotniczego w Warszawie w stopniu podporucznika. Podejmuje naukę w Szkole Pilotów w Bydgoszczy, następnie w Wyższej Szkole Pilotażu i Akrobacji Lotniczej w Grudziądzu. Wraca do pułku, służy jako pilot w 18 eskadrze. Czasowo jest instruktorem w bydgoskiej szkole lotniczej. Wsławia się jako prekursor lotów nocnych. Zostaje przeniesiony do 112 eskadry, pełniąc jednocześnie funkcję oficera łącznikowego przy aeroklubie. Zaczyna wówczas odnosić liczne sukcesy w lotnictwie sportowym, bije światowe rekordy, zwycięża kolejne, organizowane w kraju zawody lotnicze. Po krótkim okresie pełnienia funkcji komendanta Ośrodka Lotniczego Przysposobienia Wojskowego w Łodzi zostaje szefem pilotażu w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie.
W 1930 r. jest zmuszony wycofać się z udziału w Challenge 1930 z powodu awarii RWD-4, na którym startuje. Dwa lat później – wraz z Wigurą – zwycięża.
Stanisław Wigura urodził się 9 kwietnia 1901 r. w Warszawie. Jako uczeń 7 klasy brał udział w wojnie polsko-rosyjskiej, służąc w VIII pułku artylerii polowej. Po wojnie kontynuuje naukę i zdaje maturę. Wkrótce, już jako student Politechniki Warszawskiej, współorganizuje Sekcję Lotniczą Koła Mechaników Studentów Politechniki Warszawskiej, która później przekształciła się w Doświadczalne Warsztaty Lotnicze (DWL). Wkrótce z udziałem Wigury powstają pierwsze projekty samolotów – JD-2 i WR-1. W 1927 r. wraz ze Stanisławem Rogalskim i Jerzym Drzewieckim zakłada spółkę RWD. Już rok później zostaje oblatany pierwszy samolot ich konstrukcji – RWD-1. Na kolejnym modelu, RWD-2, zostaje ustanowiony rekord wysokości lotu – 4004 m. Wigura bierze udział w pracach projektowych nad dalszymi konstrukcjami, które z uwagi na sportowy lub rekordowy charakter nie były produkowane seryjnie, wytwarzano je w ilości kilku bądź jednego egzemplarza. Wyjątkiem był używany zarówno w celach sportowo-turystycznych w aeroklubach, jak i szkoleniowych przez lotnictwo wojskowe RWD-8. Wielu wojskowych pilotów pierwsze loty odbywało właśnie na tym górnopłacie, we wrześniu 39 r. służyły jako samoloty łącznikowe.
W 1929 r. Wigura, posiadający już licencję pilota sportowego w Aeroklubie Akademickim oraz dyplom inżyniera mechanika zostaje asystentem w Katedrze Budowy Płatowców Politechniki Warszawskiej, wykłada też w Państwowej Szkole Lotniczo-Samochodowej. Od tego roku pojawia się również często wraz z pilotem Franciszkiem Żwirką w licznych zawodach lotniczych, odnosząc kolejne sukcesy. Szczytową formę załoga zaprezentowała w 1932 r., zwyciężając w międzynarodowych zawodach Challenge 1932 na współkonstruowanym przez Wigurę samolocie RWD-6.
Franciszek Żwirko zginął mając 37 lat. Pozostawił żonę i dwuletniego syna. 29-letni Stanisław Wigura nie zdążył założyć rodziny.
Dzień 28 sierpnia, na pamiątkę zwycięstwa w Challenge 1932, obchodzony jest jako święto lotnictwa.
Sławomir Kasjaniuk
0
Dodaj swoją opinię