2010-02-08

Zmarł Jerzy Góźdź

2 lutego zmarł Jerzy Góźdź - pilot i instruktor samolotowy, szybowcowy i balonowy, wielki entuzjasta sportów lotniczych, członek Komisji Balonowej Aeroklubu Polskiego, autor podręcznika obserwatora. Pogrzeb odbędzie się na Powązkach o godz. 12.15 w kościele św. Józefa.

Jerzy Góźdź ( 17.07.1943 - 02.02.2010), pseudonim "Śrubka"
Zawód: instr. pilot komunikacyjny, instr. pilot szybowcowy, instr. pilot balonowy
Działalność: instruktor pilot PLL "LOT", sam. Ił-14, AN-24, TU-134, Ił-62, B-767.
Działalność społeczna: członek Zarządu Aeroklubu Polskiego, Członek Międzynarodowej Komisji FAI, Przewodniczący Komisji Balonowej Aeroklubu Polskiego, wieloletni sędzia krajowych i międzynarodowych zawodów szybowcowych.
Twórczość: opracowanie i wydanie "Podręcznika dla obserwatorów" (sędziów zawodów balonowych).
Sukcesy uczestnik wielu zawodów samolotowych, szybowcowych, balonowych. Start w zawodach balonowych o puchar Gordona Bennetta, USA 1993 r. - 8 miejsce.
Zamiłowania: krótkofalarstwo, znak SP5CZA, komputery, sporty lotnicze, modele zdalnie sterowane radiem

relacja Grzegorza Tuszyńskiego ze strony rnavspotters.pl.

W dniu dzisiejszym (15.07.2008 r.) na lotnisku Warszawa-Okęcie miała miejsce nietypowa uroczystość: koleżanki i koledzy z pracy, a także przedstawiciele PLL "Lot" zebrali się, by podziękować przechodzącemu na emeryturę po 39-ciu latach służby w linii, wielce zasłużonemu dla lotnictwa Instruktorowi Kapitanowi Pilotowi Jerzemu "Śrubce" Góździowi.

Podziękowanie miało bardzo ciekawą oprawę, zważywszy na fakt, iż pan Jerzy dowodził tego dnia samolotem rejsowym z Chicago do Warszawy - LO 002.

Boeing B767-300ER o rejestracji SP-LPA wykonał majestatyczny, niski przelot wzdłuż pasa 33, po czym odeszedł na drugi krąg i po kolejnych 27-miu minutach z niespotykaną delikatnością wylądował na tym samym pasie.

Nie był to jednak koniec atrakcji: samolot, pomimo iż wytracił już prędkość, nie opuścił pasa drogą "S", lecz dojechał do drogi "R1", po czym przez "R2", "A3" i "Z1" wjechał na drogę kołowania "M1" prowadzącą przed Terminalem 2. W tym też czasie, w oknie kokpitu, po stronie kapitana pojawiła się szarfa, której treść nie jest mi dokładnie znana, podobno jednak głosiła "pilot-emeryt".

Po skręceniu w drogę kołowania "M1" na pana Jerzego czekała jeszcze jedna miła niespodzianka: dwa wozy lotniskowej straży pożarnej przygotowały dla niego "salut wodny".

Źródło: gorpol.pl
kk
Ocena:  
( 13 )      znakomity :)
  Opinii:  

0

  

Dodaj swoją opinię