2012-02-03

Virus leci dalej

Słoweniec Matevž Lenarčič kontynuuje przelot dookoła świata samolotem Virus SW. W ciągu ostatniego tygodnia odwiedził Chile, ponownie Brazylię oraz Argentynę. Dziś udał się do miejscowości Mendoza. Jeżeli pogoda na to pozwoli to jutro pilot ma wykonać przelot wokół najwyższego wzniesienia Andów – szczytu Aconcagua.

Na lokalnym wojskowym lotnisku Ambato (SAEM) w Ekwadorze, jeszcze przed wylotem w kolejne miejsce podróży dookoła świata, odbył się serwis silnika Rotax. - Serwis został przeprowadzony bardzo szybko i za darmo. Żałuję tylko, że podczas mojego pobytu w Ekwadorze nie widziałem jeszcze wulkanu, dla którego w dużej mierze tutaj jestem. Zarówno Cotopaxi jak i Chimborazo są ukryte w chmurach. Niestety pogoda uniemożliwiła mi także wylot 26 stycznia do Arica w Chile. O tej porze roku pada tutaj codziennie, a pola ryżu, zostały pokryte wodą - relacjonuje Lenarcic.

27 stycznia Słoweniec wyruszył w lot o długości 2191 km do Arica w Chile. Podróż trwała 8 godzin i 46 minut. Etap przebiegł bez większych problemów. Na początku trochę padało, ale później pogoda była znacznie lepsza. Po 9 dniach bez większej przerwy, Słoweniec musiał pozostać w Chile dłużej, ponieważ nie uzyskał zgody na przelot nad terytorium Boliwii. Większość niekomercyjnych przelotów nad tym krajem jest bardzo specyficzna (podobnie jak przypadku innych krajów Ameryki Południowej). Co najmniej 24 godziny przed planowaną podróżą należy poinformować o tym fakcie Departament Lotnictwa Cywilnego oraz lotnisko docelowe. Zawiadomienie to nie jest ważne do momentu, kiedy nie uzyska się potwierdzenia zwrotnego.


Deszczowy Ekwador fot. worldgreenflight.com


Pola ryżowe w Ekwadorze fot. worldgreenflight.com


lotnisko w Arica - Chile fot. worldgreenflight.com

Trzynasty etap zakończył się sukcesem. Lenarčičowi nie udało się uzyskać zgody na przelot nad terytorium Boliwii, dlatego zdecydował się polecieć przez Andy w Argentynie by ją ominąć. Wyruszył z Arica 29 stycznia o godzinie 14.00 i leciał w kierunku Resistenca. Było to pierwotnie zakładane lotnisko docelowe, ale z uwagi na zamknięty pas startowy, podjął decyzję, by wylądować w Posadas (SARP). Następnie miał polecieć na lotnisko aeroklubowe w Rio de Janeiro. Przed dotarciem na to lotnisko czekała go jednak jeszcze kontrola na jednym z międzynarodowych portów w Brazylii. Niestety podczas kontroli nie uzyskał zezwolenia i z tego powodu lot został zatrzymany w Viracopos.


Andy fot. worldgreenflight.com


Nad terytorium Peru fot. worldgreenflight.com

Kiedy już udało mu się uzyskać stosowną zgodę Lenarčič kontynuował podróż do Rio de Janeiro, gdzie powitało go wielu dziennikarzy. Dolatując mógł podziwiać między innymi słynną na całym świecie plażę Copacabana, czy posąg Chrystusa Odkupiciela.- Na początku lotu pogoda była piękna, ale później pojawiły się chmury. Lądowanie w Rio było idealne. Tłumy pilotów, dziennikarzy z kamerami były dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Wkrótce do witających mnie osób dołączyła także ambasador Słowenii Milena Smit. Po kilku wywiadach dla czołowych krajowych stacji telewizyjnych był czas by wreszcie usiąść i podzielić się doświadczeniami z brazylijskimi lotnikami. Na zewnątrz się rozpadało i od czasu do czasu było słychać grzmoty, ale to normalne o tej porze roku. W międzyczasie w Virusie wymieniono między innymi olej - relacjonuje Lenarčič.


Copacabana – Rio de Janeiro fot. worldgreenflight.com


Pomnik Chrystusa Odkupiciela – Rio de Janeiro fot. worldgreenflight.com


Rio de Janeiro fot. worldgreenflight.com

W dalszą trasę poleciał do Iguacu (Brazylia), a następnie do San Fernando w Argentynie. Z Rio de Janeiro wystartował o godzinie 10.00 i po pokonaniu odległości 1170 km oraz po 4 godzinach i 30 minutach w powietrzu, zameldował się w międzynarodowym porcie lotniczym Catarats w Iguacu. Następnie po pokonaniu 1100 km i po 4 godzinach i 30 min. wylądował w San Fernando. Lecąc niewielkiej wysokości mógł podziwiać spektakularne wodospady Iguazu Falls na granicy z Argentyną. Na wodospady składa się 275 pojedynczych kaskad. Całość ma ponad 3,5 km długości i 79 m wysokości.


Wodospady Iguazu Falls fot. worldgreenflight.com


Wodospady Iguazu Falls fot. worldgreenflight.com

Dziś Matevž wyruszył o godzinie 09.30 czasu lokalnego, skąd poleciał do miejscowości Mendoza. Podróż liczy 970 km. Na miejsce ma dotrzeć po 4 godzinach. Mendoza znajduje się w środkowo – zachodniej części Argentyny u podnóża Andów, bardzo blisko granicy z Chile. Poza miastem rozciągają się malownicze widoki na najwyższy szczyt Andów – Aconcagua. Jeżeli pogoda pozwoli to Słoweniec jutro wieczorem wykona przelot wokół tego szczytu.

Zobacz również: Trwa lot dookoła świata Virusem SW Virus pokonał kolejne etapy podróży

bp

Ocena:  
( 15 )      znakomity :)
  Opinii:  

0

  

Dodaj swoją opinię