2015-04-06

Unikalne Dromadery

Z zamiarem budowy modelu Dromadera Marek Wierzchowski nosił się kilka lat, Pierwszy powstał w skali 1:48, potem toruński modelarz budował też inne, największy – wystawowy model dla Mielca – w skali 1:20.

Pomysł zbudowania Dromadera dojrzewał kilka lat – opowiada Marek Wierzchowski z Toruńskiego Klubu Modelarskiego „Hercules”. Najpierw powstał model w skali 1:48. – Ze względu na braki w dokumentacji nie był wolny od błędów – przyznaje. – Jednocześnie myślałem też o większym modelu, w skali 1:35. Jego budowa zajęła mi trzy lata, bazowałem na bardzo niedokładnych rysunkach i przekrojach – mówi. Na szczęście miał nieograniczony dostęp do stojących na lotnisku w Toruniu oryginałów. – Chociaż posiadałem kilkaset zdjęć Dromaderów, zawsze okazywało się, że brakuje mi jakiegoś szczegółu. Jechałem wtedy na lotnisko, oglądałem element i robiłem właściwe zdjęcie. I tak kilkadziesiąt razy, aż dobrnąłem do finału budowy – dodaje.

Modele Marka Wierzchowskiego dotarły nawet do Chin. – Gdy okazało się, że Mielec buduje 15 egzemplarzy do Chin, złożono mi propozycję zbudowania 15 modeli, które – w chińskim malowaniu – były dołączane do samolotów – opisuje. Dzięki temu poznał doskonale konstrukcję samolotu: – Praktycznie miałem go w małym paluszku.

Współpraca z PZL Mielec zaowocowała budową wystawowego Dromadera. – W skali 1:20. Ogromne ptaszysko – mówi Wierzchowski. Rozpiętość skrzydeł wynosiła około 125 cm. Przy okazji tej budowy zdobył też wreszcie tak poszukiwaną dokumentację M-18.








Nie do zdobycia okazała się natomiast dokumentacji do Dromadera Turbo, o którego wypytywali modelarze z zagranicy. – Ale i taki model powstał – na bazie zdjęć udostępnionych przez znajomego z USA. Trochę liczenia, skalowania zdjęć i wyszło. Było trudno – wspomina toruński modelarz. – Jak koledzy dowiedzieli się, jakimi narzędziami dysponowałem do budowy, mówili że to nierealne. Pilniki, skrobaki, skalpele i dużo samozaparcia pozwoliły jednak na skończenie projektu – podsumowuje.







Dromader to nie jedyny polski samolot, jaki trafił na warsztat Marka Wierzchowskiego. – Niedawno skończyłem model samolotu PZL-104 Wilga 35A w skali 1:48. Jak dobrze pójdzie, to następny będzie Gawron, też w tej skali – zapowiada. – Mamy przepiękne samoloty, na których nauczyło się latać tysiące pilotów, a ich modeli niestety nie ma – dzieli się spostrzeżeniem.







Mam serdecznych kolegów, którzy mnie dopingują w dobrym kierunku – mówi na zakończenie Marek Wierzchowski. – Jerzy Makula, Andrzej Osowski, Janusz Rosołek i wielu, wielu innych. I tak to leci, panowie. A leciałoby jeszcze szybciej, gdyby tylko czas nie uciekał równie szybko.







Z relacjami z budowy modeli można zapoznać się na forach modelarskich:
Dromader 1:35
Wilga 1:48

Sławomir Kasjaniuk

fot. Marek Wierzchowski

Ocena:  
( 22 )      nie oceniany
  Opinii:  

2

  

Dodaj swoją opinię

Utworzony: 2015-04-25 20:44:14 ~~krzysztof~~

Piekna pasja. Modele samolotow swietnie wykonane.
Gratulacje.

Utworzony: 2015-04-08 16:34:49 ~~wisconsin~~

extra