2011-10-31

Tomasz Nędzarek - 22 marca 2011

Fot. archiwm rodzinne
Tomasz wykorzystywał każdą sytuację, by cieszyć się swoją pasją. Wszystko zależało od pogody, prędkości i kierunku wiatru. „Nieraz było tak, że na łąkę przyjeżdżaliśmy razem, ale ja nie miałem tyle cierpliwości, żeby tak długo czekać na ten właściwy podmuch, wracałem do domu” mówi Jarosław Marcinkiewicz, przyjaciel paralotniarza. „ Tomek nie poddawał się i mówił, że jeszcze popróbuje. Potrafił tak próbować 8 razy z rzędu, nic nie było w stanie go zatrzymać. Dopiero gdy złamał śmigło, dawał za wygraną. Był niezwykle napalony na latanie”. Tomek był doświadczonym pilotem, wiedział w jakich miejscach nie powinno się startować. „Zawsze mówił, że nigdy nie startuje się w pobliżu wody, kabli wysokiego napięcia, drzew czy budynków” - mówi Jarosław. „Nie wiem, dlaczego tak się stało tym razem...”

Swoje marzenia zaczął spełniać 7 lat temu. Jeździł do Wałbrzycha na kursy, tam stawiał pierwsze kroki, skakał z górki na paralotni bez napędu, później trenował w Mieroszowie, a licencję pilota uzyskał w Czechach. Znajomi mówią, że urodził się po to, by latać. Jego matka była pilotem II klasy, we wrocławskim aeroklubie skakała ze spadochronem. Wpoiła synowi zamiłowanie do lotnictwa. „Mieliśmy po kilka lat, kiedy pokazywała nam zdjęcia, opowiadała i przynosiła różne gadżety z lotniska” wspomina Jarosław –„Bawiliśmy się balonami meteorologicznymi”(...)

Znajomi mówią o nim jednym głosem, że był bezinteresowny i niezwykły, wciąż ciągnęło go do chmur, ale nie zapominał o innych, dbał o rodzinę i przyjaciół. Jeżeli ktoś potrzebował pomocy, zostawiał wszystko. Marcin Marszałek, mechanik samochodowy, poznał Tomasza kilkanaście lat temu. To on załatwił mu pierwszą pracę i pomógł wkroczyć w dorosłość. - Ukształtowałem się przy nim, miał na mnie ogromny wpływ, łącznie z tym, że do tej pory słucham "Trójki" - wspomina. - Podziwiałem go również za poglądy, był wielkim patriotą. Kiedy widział, że coś mnie gryzło, zawsze wychodził z inicjatywą, pytał, wysłuchał i odpowiednio doradził. Nie miałem przed nim tajemnic, to był człowiek, któremu można było się zwierzyć i powierzyć największy sekret. Kochał pomagać, ale nie lubił, jak się jemu pomagało, nie chciał zajmować innych swoją osobą, był bardzo skromny. Nie ma takiej osoby, której zrobiłby krzywdę, każdemu był w stanie pomóc, nie oczekując niczego w zamian.(...)

Przyjaciel, który wspomina Tomka, też nie wierzy, że już nigdy go nie zobaczy. Jarek traktował go jak brata. Mieli wspólne marzenia i plany: - Siadaliśmy razem i żartowaliśmy, że jak tylko wygramy milion w totolotka, to natychmiast kupimy dużą działkę i postawimy na niej dwa domy, żeby cały czas być blisko siebie. Miałem i mam wielu kolegów, ale tylko jednego przyjaciela i to był Tomek. On też to powtarzał. Do niego zawsze mogłem przyjść, chociaż żeby wypić kawę. Dzwonił nawet wtedy, gdy jechał po zwykłą śrubkę do sklepu. To był pretekst do spotkania. W tej chwili nie mam gdzie iść(...)

Wspomnienie zawiera wybrane fragmenty artykułu "Połamane śmigło na pamiątkę" autorstwa Agnieszki Herby, redaktorki portalu www.gazeta-olawa.pl


Tomasz Nędzarek zginął 22 marca 2011 roku w wypadku, do którego doszło na Odrze w okolicach miejscowości Ścinawa Polska oraz Zwierzyniec Duży.

  Opinii:  

0

  

Dodaj swoją opinię