2017-02-14

Szybujące impresje. Wystawa w Drzonowie

W piątek, 10 lutego br. roku o godzinie 14.00 w Lubuskim Muzeum Wojskowym otwarto nową wystawę czasową. Jej autorką jest Alicja Czarna, gdańska artystka mająca zielonogórskie korzenie. Na wystawę składa się 35 prac o tematyce lotniczej, których odbiór jest kompozycją dającą wrażenie głębi tematu, działając na widza nie tylko poprzez swoją formę, lecz także układ plastyczny.

Artystka nie jest zawodowo związana z lotnictwem, lecz jak sama mówi w lataniu jest coś magicznego – co daje człowiekowi poczucie wolności i bezkresu, wznoszenia się ponad tym co niejednokrotnie w codzienności zbyt trudne i zbyt bolesne. Wystawa miała początkowo roboczy tytuł „Człowiek - Maszyna” lecz w ostatecznej formie ewoluował on do „Szybujących impresji”. Tytuł człowiek – maszyna umiejscawiał moje myśli zdecydowanie bliżej tzw. „trudnych tematów”. Dwoistość tego zapisu była intrygująca, bo czyż w kontekście wojny to nie człowiek – w obliczu ekstremalnych i nieludzkich sytuacji, staje się zimnym, bezwzględnym narzędziem do wykonywania odpowiednich – mechanicznych ruchów? Czyż nie człowiek jest wówczas maszyną? W kontekście muzeum wojskowego, które przepełnione jest po brzegi obiektami służącymi – nazwijmy to brutalnie – zabijaniu (niezależnie od tego jak szczytne są pobudki i cele) zadawałam sobie pytanie, co pięknego, poza całym tym okrucieństwem narzędzi wojny porzuconych już i nie wprawianych w ruch, można dostrzec? I pojawiła się we mnie myśl ożywienia tych obiektów, ale w zupełnie innym celu niż ten, do którego zostały stworzone. Ożywienia ich tylko po to, aby stały się pięknem samym w sobie – potęgą myśli technicznej, a jednocześnie zaledwie błyskiem i delikatną smugą na niebie. Chciałam pomyśleć o człowieku, jako kreatorze tego co piękne, bo przecież to człowiek w tym układzie pełni rolę boskiego pierwiastka, który tchnie swoiste życie w maszynę, w swym pierwotnym stadium będącą zlepkiem nieożywionych metali. Szybujące impresje przede wszystkim dlatego, iż lotnictwo w moich pracach jest ukazane w specyficzny sposób. To pojedyncze chwile zatrzymane w czasie, wycinki z życia żelaznych ptaków, ale też w każdym z nich istniejąca ludzka dusza. Zwiewne, subtelne, mogące w każdej chwili ulotnić się tylko po to, by już niedługo pokazać się w jeszcze doskonalszej odsłonie, żyjące własnym życiem, poza czasem, poza ludzką rzeczywistością, poza kontekstem.

Prace Alicji Czarnej mają w sobie jakąś swoistą magię, klimat, w którym doskonale istnieją samodzielnie, ale świetnie egzystują też jako kompozycja. Praktycznie monochromatyczny bazowy projekt podkreślają, jak na lotnictwo przystało, delikatne błękity w różnych odcieniach. To dzięki nim pojawia się niepowtarzalny klimat trzeciego wymiaru, oddający szarościom ich powagę sytuacyjną – wszak prace prezentują w przytłaczającej większości lotnictwo wojskowe wraz z jego trudem i niebezpieczeństwem latania. W tym wszystkim jednak, jak przez rozchodzącą się poranną mgłę, widzimy człowieka, z jego emocjami wyrażonymi ruchem ciała, spojrzeniem i grymasem twarzy. Każdy obraz z osobna jest otwarty, nie zamyka ani przestrzeni ani wyobraźni – jest fragmentem jakiejś historii, pozwala więc każdemu z nas uruchomić zmysły i dopisać scenariusz wedle naszej osobistej wiedzy i wyobrażeń o lotnictwie.

Wystawa będzie dostępna do oglądania w Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie do połowy maja br. roku.

Aranżacja wystawy: Alicja Czarna, Jarosław Sobociński, foto: Paweł Pochocki

Jarosław Sobociński

Ocena:  
( 39 )      znakomity :)
  Opinii:  

0

  

Dodaj swoją opinię