2016-03-01

Statecznik poziomy do modelu F1A

Budowę statecznika należy zacząć od spędzenia pewnej ilości czasu w jednym lub więcej sklepów modelarskich i wybraniu tej jedynej, odpowiedniej deski balsy. Do wykonania żeberek wykorzystałem balsę o grubości 1 mm.

Pracę zacząłem od oszlifowania deski balsy z obu stron drobnym papierem, aby usunąć „włoski”. Następnie wycinam z balsy prostokąty, po czym spinam je w blok szpilkami z wcześniej przygotowanymi szablonami profilu.

Wstępną obróbkę wykonałem nowym ostrzem noża, aby miało odpowiednią ostrość. Następnie doszlifowuję pozostałe „naddatki” balsy papierem ściernym. Aby nie przeszlifować za dużo i nie „zepsuć” profilu warto krawędzie sklejkowych szablonów zamalować ołówkiem. Dzięki temu dokładnie widać kiedy należy przestać szlifować. Należy zadbać o dobre dopasowanie żeberek do wysokości spływu, można zostawić mały naddatek 0,1 – 0,2 mm.

Otwór na dźwigar wywierciłem wiertłem 3 mm, a później rozpiłowałem iglakiem do 4 mm – oczywiście w szablonach otwory były wywiercone wcześniej. Waga kompletu żeberek to około 0,5 grama.

Dźwigar wykonany z rurki węglowej o średnicy 4 mm – ta na zdjęciach to pierwsza wylaminowana przeze mnie rurka, widać pewnie niedoskonałości wizualne, waga 2,0 g. Wytrzymałościowo niczym nie ustępuje tym, które wykonuję obecnie, wagowo aktualnie jestem w stanie zmieścić się w 1,5-1,6 g.





Żeberka zostały „nadziane” na rurkę, początkowo bez żadnego kleju i wstępnie ustawione. Później rurkę przyłapałem szpilkami do deski z planem, tak aby się nie przesuwała i dokładnie ustawiłem żeberka. Następnie klej CA z igłą i każde żeberko po kolei przykleiłem do rurki.

Spływ to płaskownik 1,6×0,5 mm o wadze 1,1 grama. Należy go delikatnie zeszlifować w klin, aby był lepiej dopasowany do profilu. Dosunięty do żeberek i dociśnięty linijką, następnie każde z żeberek po kolej przyklejone na CA. Spływ jest dłuższy niż rozstaw brzegowych żeberek – zostanie później przycięty, ale dopiero po doklejeniu balsowych „końcówek”. Naddatki rurki można już doszlifować.

Następnym etapem będzie przyklejenie natarcia i wykonanie elementu za który statecznik będzie mocowany do słupka-łoża. U mnie jest to pręt 1,5 mm. Samo natarcie to listewka balsowa 5x5 mm.





Wykonanie mocowania zaczynam od wycięta i wyszlifowania dwóch identycznych prostokątów (właściwie powinien to być kształt dopasowany do profilu). Następnie na wiertarce stołowej wywierciłem w nich otwory – bardzo ważne aby było to dokładnie symetrycznie w obu. Listewkę natarcia przecinam w połowie, oczywiście pod kątem prostym. Przygotowane prostokąty przyklejam do dwóch kawałków listewki – i tu znów ważna rzecz to dokładność, bo od tego będzie zależało wypozycjonowanie pręta. Za pomocą wiertła 1,5 mm nawiercam listewkę przez wcześniejszy otwór w płytce węglowej – tak aby pręt wszedł 10-15 mm w głąb. Następnie mając już przygotowane łoże-stopkę do statecznika można wkleić pręt w obie części natarcia, pozostawiając odpowiednią szerokość dopasowaną do aluminiowej wieżyczki. Dwa środkowe żeberka statecznika należy trochę przyszlifować w przedniej części – około 2 mm. Teraz można przykleić natarcie, ustawiając je w odpowiedniej pozycji względem środka statecznika.





Następnie można dociąć natarcie na końcach do odpowiedniej długości. Później w środkowej części statecznika, przy pręcie mocującym wkleiłem dopasowane trójkąty wzmacniające (w które jak widać wpuszczone są elementy mocujące pręt) i dodatkowy kawałem wycięty z płytki węglowej 0,7 mm od czoła. Przed tym jednak na dwa środkowe żeberka przykleiłem nakładki. Dlaczego przed? Po to aby nakładki nie wystawały i aby trójkąty na wysokość były doszlifowane do nich. Przestrzeń pomiędzy żeberkami w przedniej części przed dźwigarem została wypełniona balsą średniej twardości – tu zostanie później wklejony haczyk do zaczepiania gumki. Ten element można wykonać całkowicie inaczej, ja robię to tak i z powodzeniem działa to od kilku lat w trzech innych statecznikach. Jeśli mocowanie będzie innego typu ten element należy pominąć.





Wreszcie przyszła pora na przyklejenie nakładek. Zwykle robiłem to z wcześniej przygotowanych pasków wyciętych z cienkiej płytki z jednokierunkowej tkaniny węglowej. Tym razem postanowiłem zrobić to „na mokro” laminując nakładki z rowingu węglowego.

Do tego celu przygotowałem odpowiednią ilość „nitek” wyciągniętych z tkaniny węglowej, pociętych na długość około 10 cm (statecznik + naddatek dla wygody). Rowing przesączam żywicą L285, ze standardowym utwardzaczem na kawałku folii, nie ma potrzeby używania żadnych żywic do klejenia, bo będzie ciężko przesączyć. Następnie przesączony pasek kładę na żeberku i „przylizuję” palcem, tak aby dobrze leżało, nigdzie nie odstawało i było w miarę w linii prostej.

Naddatki rowingu wystające poza spływ docinam, lub odłamuję i później doszlifowuję. Tak samo drobnym papierem szlifuję żeberka od boku i wystające fragmenty nakładek. Użyłem nitek rowingu z tkaniny 93 g, ale w powodzeniem można wykorzystać np ze 163 g, będzie więcej marginesu na błąd, ale i troszkę więcej do doszlifowania po bokach.





Statecznik jest już „prawie” gotowy. Należy przykleić i doszlifować końcówki. Ja wykonałem je z balsy 5 mm. Spływ dociąłem po ich przyklejeniu. Dzięki dłuższemu spływowi sporo wzmacniamy „rogi” statecznika z tyłu. Co pozostało do zrobienia to wypełnienie balsą miejsca pomiędzy środkowymi żeberkami z pozostawieniem w moim przypadku około 3 cm miejsca na pręt i widelec, który będzie poruszał statecznikiem.
Przy mechanicznym wyłączniku czasowym należy wkleić tu płytkę laminatową z otworem mocującym słupek regulacyjny do lotu swobodnego lub wykonać otwór w wypełnieniu z balsy na całą wysokość profilu.

Gotowy do oklejania statecznik waży 6,4 grama. Z wagi jestem zadowolony, biorąc pod uwagę, że jest to wersja troszkę większa od standardowej, której używam, bo przeznaczona do modelu LDA. Można spokojnie trochę z tej wagi urwać, obecnie na samej rurce jestem w stanie zaoszczędzić ok. 0,4 grama.





Statecznik oklejony został mylarem. Na zdjęciach podczas oklejania i po wstępnym naprężeniu mylaru. Pozostaje wkleić haczyk do mocowania rurki i pręt, który będzie wchodził w widelec poruszający statecznikiem.

Więcej zdjęć na stronie freeflight-krosno.vxm.pl

Michał Słyś

Źródło: Free Flight Krosno

Ocena:  
( 1 )      dobry
  Opinii:  

0

  

Dodaj swoją opinię