- Zapamiętamy go jako jednego z najwspanialszych amerykańskich lotników - powiedział John Richard Waggener, prezes Izby Sław Lotniczych -
Był kimś więcej niż tylko pilotem, był pionierem lotnictwa, człowiekiem, który nawet w późnym wieku nie rozstał się z lataniem.
Ralph S. Johnson urodził się 26 czerwca 1906 w Goodland, w stanie Indiana, w Stanach Zjednoczonych. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie. Przyszedł na świat jako czwarty z spośród dziesięciorga rodzeństwa. Jego wujek, absolwent prestiżowego uniwersytetu Purude, inżynier pracujący przy budowie Kanału Panamskiego, sprawił, że młody Ralph zaczął interesować się motoryzacją. Widział siebie w roli inżyniera, i tak jak wujek, chciał uczęszczać do uniwersytetu Purude. Aby, móc zrealizować to marzenie, najpierw musiał zdobyć środki finansowe na edukację. W tym celu, założył swój własny warsztat samochodowy.
W 1930 roku, ukończył uniwersytet w Purude na wydziale inżynierii mechanicznej. W czasie studiów, zafascynowało go lotnictwo. Prawdopodobnie, duży wpływ na Johnsona miały wykłady poświęcone przeróżnym zagadnieniom związanym z awiacją. Na uniwersytecie Purude, przedmiot ten wykładał profesor George Haskins, jeden z pierwszych naukowców, którzy w Stanach Zjednoczonych zajmowali się głoszeniem wykładów poświęconych lotnictwu. Johnson postanowił zostać pilotem.
Po odbyciu treningu w Marsh Field w Kalifornii, świeżo upieczony pilot trafił do wojska. Dołączył do Korpusu Powietrznego Armii Stanów Zjednoczonych. Został osobistym pilotem gen. maj Edwina B. Wyansa, jednego z wyżej postawionych wojskowych w USAAC. Przez większość część swojej służby, latał razem z nim na samolotach Ford Tri-Motor. Wszędzie gdzie potrzebował dotrzeć dowódca, tam polecieć musiał Johnson. Texas, Albuquerque, Nevada oraz Wyoming, należały do głównych stanów, które odwiedzał Wyans. Niestety, wielki kryzys ekonomiczny jaki opanował wówczas Stany Zjednoczone sprawił, że nawet wojsko w ramach oszczędzania kapitału zaczęło pozbywać się swoich ludzi. Po dwóch latach latania, Johnson stracił pracę.
Wówczas, udało mu się nawiązać współpracę z firmą Muncie Aviation ze stanu Indiana, będącą wówczas autoryzowanym dealerem WACO, Beechcraft oraz Aeronca. Początkowo, zatrudniony został jako instruktor obsługi naziemnej oraz dyspozytor lotniczy. Latem 1932 roku, firma udostępniła mu łódź latającą Sikorsky S-39. Johnson, w ramach dodatkowych usług Muncie Aviation, zaczął wykonywać na niej specjalne loty widokowe na trasie z Lake Wawasee w stanie Indiana, do Chicago. Dało mu to przedsmak pracy pilota latającego w liniach lotniczych. Chciał się tym zająć zawodowo, jednak o pracę w lotnictwie było bardzo ciężko. Mimo wszystko, udało mu się, głownie za sprawą szczęśliwego zbiegu okoliczności.
Na lotnisku Midway Airport w Chicago, Johnson spotkał Waltera Adamsa, głównego pilota linii National Air Transport. Zwrócił on uwagę na nieprzeciętnie umiejętności Johnsona, po tym jak wylądował on na lotnisku hydroplanem S-39. Dzięki znajomości z Adamsem, dostał pracę w National Air Transport. Pracując dla nich, wrócił do latania na Fordzie Tri-Motor. Pilotował też inną znaną trójsilnikową maszynę z tamtego okresu, Fokker F.VII Tri-Motor. Były to pionierskie czasy dla lotnictwa komunikacyjnego, wiele osób bało się latać. Lotnictwo cały czas w świadomości społeczeństwa uchodziło za elitarny sport dla śmiałków. Ówczesne nastawienie ludzi, jak również ówczesny poziom bezpieczeństwa w locie, odbiły się na ilości przewożonych pasażerów. Sukcesem dla National Air Transport, był lot w którym na pokład samolotu Johnson mógł zabrać czterech pasażerów. Ford Tri-Motor, pomieścić mógł do ośmiu osób, F. VII z kolej, wystartować mógł nawet z dziewięcioma pasażerami. Johnson zaczął od latania na prawym fotelu. Zdarzało się, że wcielał się nawet w rolę stewarda, roznosząc posiłek "licznie" zgromadzonym pasażerom siedzącym w wiklinowych siedzeniach. W latach 30-tych, kiedy zakłady Boeinga wykupiły National Air Transport, nowy właściciel powołał United Airlines. W nowo powstałych liniach, Johnson zajął się początkowo transportem poczty, latając na samolotach Boeing 80 oraz Boeing 247. Później, trafił do głównej bazy United Airlines w Cheyenne, w stanie Wyoming, gdzie zatrudniony został w charakterze pilota testowego. Wówczas, Johnson był już znanym pilotem. Zakłady Douglasa postanowiły go "wypożyczyć" do własnych celów. Testował on m.in. legendarny samolot DC-3. Jako jeden z pierwszych pilotów, zasiadł też za sterami nieco zapomnianego górnopłata Douglasa, DC-5.
W czasie lotów na DC-3 odkrył, że ustawienie statku powietrznego na odpowiedniej ścieżce podejścia, zwiększy bezpieczeństwo lądowania oraz sprawi, że manewr ten będzie można wykonywać w różnych warunkach pogodowych. Swoje odkrycie przedstawił w filmie
"Latanie w każdych warunkach pogodowych" (
ang. "All Weather Flight Methods"). Johnson, pokazuje w nim jak przebiega trening na samolotach C-47 Skytrain (wojskowa wersja DC-3), uwzględniając nowy sposób lądowania, nazywany dziś stabilizowanym podejściem do lądowania.
Kiedy wybuchła II wojna światowa, Johnson zajął się nadzorowaniem prac testowych przy samolotach wojskowych USAAF. Pod jego nadzorem, dokonano m.in. tysiące testów takich samolotów jak np. ciężkie czterosilnikowe bombowce B-17 Flying Fortress oraz B-24 Liberator. Latał także na samolotach C-87 Liberator Express (transportowa wersja Liberatora) oraz Douglas C-54 Sykmaster, wykonując loty w rejonach Wysp Pacyfiku.
Po wojnie, kontynuował pracę pilota testowego. Pilotując samolot DC-4, dokonał pierwszego "ślepego" lądowania na lotnisku MacArthur Field w Long Island, w stanie Nowy Jork, przy użyciu autopilota połączonego z eksperymentalnym nadajnikiem ścieżki kierunku i schodzenia. W tym czasie, Johnson intensywnie pracował nad kolejnymi rozwiązaniami, mającymi na celu zwiększenie bezpieczeństwa w lotnictwie. M.in. opracował a następnie rozwinął idee systemu świateł ścieżki podejścia VASI/PAPI.
W 1948 roku, założył swoje własne przedsiębiorstwo lotnicze. W ramach jego działalności, Johnson podejmował się wielu wyzwań. M.in. dokonał modyfikacji takich samolotów jak: Douglas B-18, C-119 Fairchild Flying Boxcar, Chase C-122 oraz Lockheed PV-2, wykorzystując je do zwalczania pożarów oraz wykonywania przeróżnych operacji agrolotniczych. Zajmował się również dystrybucją samolotów lekkich oraz pomiarami lotniczymi. Jego firma funkcjonowała aż do 1988 roku. Do tego czasu, Johnson wciąż był aktywnym pilotem.
Ralph S. Johnson należał do partii republikańskiej, był także członkiem Izby Reprezentantów Wyoming i Rady Rozwoju Eksportu USA. Pełnił funkcję dyrektora Wyoming Aeronautics Commission oraz prezesa i przewodniczącego rady Ideal Aerosmith. Dwa lata temu, uczelnia Purude przyznała Johnsonowi honorowy doktorat z dziedziny inżynierii lotniczej, w podziękowaniu za jego
"niezwykłą karierę, która wywarła ogromny wpływ na lotnictwo i przysłużyła się Stanom Zjednoczonym."
Piotr Sym
0
Dodaj swoją opinię