2015-08-08

RWD-8. Debiut IBG Models

Firma IBG Models jest ogólnie znana z produkcji modeli pojazdów wojskowych. Niedawno postanowiła rozszerzyć swą ofertę o modele samolotów. Debiutem są dwa modele samolotów szkolno treningowych RWD-8 w skali 1/72, oferowane w odmianach PWS i DWL.

Zapowiedź tych produktów wywołała najpierw entuzjazm środowiska modelarskiego, potem, kiedy w sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia ramek, było już tylko gorzej. Po pojawieniu się modeli w sprzedaży na forach modelarskich zaczęto wytykać producentowi cały szereg błędów popełnionych podczas projektowania modeli, co w konkluzji sprowadziło nowe produkty IBG do poziomu niewiele wartych zabawek. Czy rzeczywiście tak jest? Zajrzyjmy do pudełka.

Ponieważ obydwa modele zarówno w wersji PWS jak i DWL składają się praktycznie z tego samego zestawu ramek, zdecydowałem się na zakup tylko jednego z nich, PWS. Jedyna różnica to kadłub, inny dla wersji PWS i DWL. Zestaw o numerze 72501 zapakowano sporych rozmiarów pudełko, kojarzące się raczej ze skalą 1/48 niż 1/72, ale z bardzo ładną szatą graficzną z efektownym boxartem. Na pudełku znajdujemy również podstawowe informacje o modelu, jak i samolocie. W środku znajdujemy torebkę z elementami modelu, instrukcję oraz kalkomanię. Zestaw składa się sumie z 34 elementów. 32 z nich wykonano z ciemnoszarego tworzywa i zgrupowano w trzech różnej wielkości ramkach, zaś 2 stanowią oszklenie. Umieszczono je w jednej ramce. Elementy odlano bardzo czysto i starannie, nie ma jamek skurczowych, śladów po wypychaczach w widocznych miejscach, nadlewek czy innych skaz, które wymagałyby od modelarza dodatkowego czasu na oczyszczenie i przygotowanie części do montażu.





Na ramce oznaczonej literą „B” umieszczono połówki kadłuba. Opracowano je bardzo starannie i szczegółowo. Dotyczy to zarówno faktury zewnętrznej, gdzie zaznaczono wszystkie panele, uchwyty, listwy itp. jak i wewnętrznej, tam odwzorowano konstrukcję kadłuba w obrębie kabiny pilota. Na jednym z forów internetowych widziałem zdjęcie, jak to kadłub nie leży w planach. Osłona silnika miała inny kąt w stosunku do tej na rysunku. Pytam zatem – co z tego? A no nic. Kto chce może to poprawić, ja natomiast od czasu kiedy trafiłem na plany, w których model leżał idealnie dlatego, że plany przerysowano z… jego części, przestałem traktować jakiekolwiek plany modelarskie jak wyrocznię co do poprawności modelu.




Ramka „D” stanowi integralną część ramki „B”. Znajdujemy na niej podwozie do wersji PWS, rurę wydechową oraz tablicę przyrządów instruktora wraz z osłoną. Również trudno tu znaleźć jakieś niechlujstwo ze strony producenta.

Większość detali modelu zgromadzono na największej ramce oznaczonej literą „A”. Są na niej wszystkie zastrzały, detale kabiny, podwozia oraz płat.





Płat wzbudził najwięcej kontrowersji, bo istotnie już na pierwszy rzut oka widać, że w kilku miejscach będzie wymagać poprawy. Po pierwsze odwzorowanie faktury powierzchni krytej płótnem. Nawiązuje ona raczej do konstrukcji z okresu I Wojny Światowej, a nie maszyn z początku lat 30-tych XX w. Przeszlifowanie żeberek gąbką ścierną powinno załatwić sprawę. Podobnie ma się sprawa z lotkami czy ruchomymi powierzchniami sterów – również mogą się wydać nieco przerysowane. Jak ktoś chce, oczywiście może zeszlifować płat na płasko i odtworzyć fakturę od podstaw. W oparciu o posiadaną dokumentację należy podjąć decyzję, czy „żeberka” zeszlifować z baldachimu, ponieważ na większości zdjęć ich nie widać, ale to nie znaczy, że ich tam nie było, są bowiem zdjęcia na których je widać. Bardzo ciekawie w stosunku do dokumentacji ma się natomiast kwestia ilości żeber w płacie, podobno jest ich za mało i przebiegają w złych miejscach. Wydawać by się mogło, że producent pominął dwa skrajne żebra – przy końcówce płata i przy baldachimie. Czy na pewno? Żeby to sprawdzić, wygrzebałem ze swego archiwum wszystko co miałem na temat RWD-8, ściągnąłem również kilka różnych planów z Internetu, po czym okazało się, że wszystkie plany zupełnie inaczej ukazują konstrukcję płata. Nie ma tu jednoznaczności. Nie wiadomo kto ma rację. Okazuje się, że od strony baldachimu według jednych planów był tylko szew, lub nie było zupełnie nic, natomiast przy końcówce płata zaznaczono żebro, ale w sposób bardzo delikatny, niemal niedostrzegalny, patrząc z góry. Od dołu widać je natomiast wyraźnie. Żebro to jest zaznaczone na jednych planach, na innych go natomiast nie ma. Producentowi zarzucono również błąd w postaci zbyt dużej szczeliny pomiędzy klapą w prawym płacie a samym płatem. Można go jednak łatwo skorygować, odcinając klapę oraz lotki, i wkleić ponownie po zeszlifowaniu zawiasów. Konieczne jest również wytrasowanie linii podziału pomiędzy płatami a baldachimem. Można się pokusić również o korektę kąta natarcia płata. Wówczas musimy całkowicie odciąć płaty od baldachimu i skorygować kąt ich natarcia, który w modelu jest zbyt duży. Jest to jednak dość skomplikowana operacja, płat może się całkowicie „rozjechać” i trzeba najpierw dokładnie przemyśleć, czy jest w ogóle sens, aby się na taki zabieg porywać. Nikt natomiast nie zwrócił uwagi na bardzo ładnie odtworzoną fakturę płata w jego dolnej części – sworznie, okucia czy mocowania zastrzałów – tu należą się słowa uznania.





Pozostałe elementy na tej ramce nie budzą zastrzeżeń. Bardzo podoba mi się osłona silnika, koła podwozia głównego. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest wykonanie zastrzałów centralnych razem z linkami naciągów. Dysponujemy dwoma kompletami tych detali – do wersji PWS i DWL. Widać, że producent wykonał ukłon w stronę początkujących modelarzy i w ten sposób stara się ułatwić montaż płata – etap budowy, który może rzutować na powodzenie całego procesu budowy „Erwudy”. Doświadczony modelarz może oczywiście usunąć plastikowe naciągi i wykonać je od podstaw po swojemu.

Czwarta ramką wchodzącą w skład zestawu, jest ramka „C” znalazły się na niej dwa przezroczyste wiatrochrony. Jakość wykonania tych detali również jest bardzo dobra. Szkło jest przejrzyste i dość cienkie.



Więcej zdjęć na stronie modelarstwo.koszalin.pl

Instrukcja ma formę ulotki w formacie 2 x A4. Wszystko jest przejrzyste i czytelne, tak więc z montażem modelu nie powinno być problemu. Jedyne o czym producent zapomniał, to wskazanie miejsc naklejenia kalkomanii z zegarami, potrzebna będzie tu dokumentacja. Dołączona do zestawu kalkomania umożliwia wykonanie modelu w jednym malowaniu – SP-BHX z Aeroklubu Krakowskiego. Pod względem merytorycznym kalkomanie są zgodne z dostępnym materiałem ikonograficznym, ważne, że litery kodowe na płatach wykonano proste, a nie pochyłe. Producentem kalkomanii jest Techmod, co gwarantuje wysoką jakość. Może tu trochę dziwić pewna niekonsekwencja producenta pomiędzy tym, co jest na pudełku, a jego zawartością. W środku mamy dość efektowne, nie powiem, malowanie cywilne, zaś na pudełku cieszy oczy RWD-8 w równie atrakcyjnym malowaniu wojskowym. Tak czy inaczej, nowe modele z IBG stanowią doskonałe pole do popisu dla rodzinnych producentów kalkomanii, bo ciekowych malowań zarówno cywilnych, jak i wojskowych było sporo.

Wszystko zostało omówione, więc pora na podsumowanie. Zgodnie z obowiązującymi na forach internetowych standardami powinienem nowe RWD-8 „obić pałą”, a firmę IBG Models skierować do innych zajęć, np. kopania dołów. Zdaję sobie sprawę, że forumowi spece odżegnają mnie od czci i wiary za to, co napisałem i napiszę poniżej. Nie tak dawno Kolega Sokół dostał po uszach za to, że ośmielił się napisać, że PZL-130 Orlik firmy Bilodelmaker to dobry model, bo przecież na forach jednoznacznie stwierdzono, że jest do bani. Ja jednak wbrew panującej i jedynie słusznej opinii stwierdzę, że debiut IBG Models odnośnie modeli samolotów udał się. Modele wymagają poprawienia kilku rzeczy, ale z tymi poprawkami powinien sobie poradzić nawet średnio doświadczony modelarz, oczywiście taki, który częściej posługuje się pilnikiem i skalpelem, a nie klawiaturą od komputera. Pamiętać należy o tym, że na rynku jest sporo dodatków do starego zestawu z Siedlec, które z powodzeniem można wykorzystać. W zapowiedziach firmy Yahumodels są fototrawione tablice przyrządów, natomiast Arma Hobby przymierza się do wydania poprawnego płata. Myślę, że z czasem na konkursach i wystawach modelarskich pojawią się piękne repliki wykonane z tego zestawu. Celowo nie wspomniałem o forach, bo tam na merytoryczne relacje raczej nie ma co liczyć. Firma IBG Models popełniła kilka błędów na etapie projektowania modelu, błędów których można było uniknąć, miejmy nadzieję, że to klasyczne „frycowe” związane z wejściem na nowy teren modelarstwa. W żadnym wypadku warszawski producent nie zasłużył sobie na ten hejt, na ten kubeł pomyj, jaki wylano mu na głowę na jednym z forów. IBG Models pozostaje pogratulować i mieć nadzieję, że uraczy nas wszystkich kolejnymi modelami polskich samolotów, wyciągnie odpowiednie wniosku z projektu RWD-8 i przy kolejnych modelach nie popełni błędów, których można było uniknąć.

Marcin „Marwaw” Wawrzynkowski
Koszaliński Pluton Modelarski

Ocena:  
( 6 )      nie oceniany
  Opinii:  

0

  

Dodaj swoją opinię