2013-11-13

Piloci, startujcie w zawodach!

Wielokrotnie zadawano mi pytanie: czy warto startować w zawodach paralotniowych.

Przez kilka pierwszych sezonów mojej przygody z paralotniarstwem latałem bardzo aktywnie w kraju i w Alpach. Na początku największą frajdę sprawiało mi wielogodzinne pląsanie nad górą z której wystartowałem, budowałem wysokość, zlatywałem niżej itd... Szybko zaczęło mnie nudzić takie latanie i stopniowo zacząłem wypuszczać się na moje pierwsze przeloty. Stopniowanie trudności przeskoków i doskonalenie w wyszukiwaniu noszeń sprawiało mi olbrzymia radość i coraz bardziej ośmielało w powietrzu.
Pierwsze zawody w jakich wziąłem udział odbyły się w Zakopanem, byłem zaskoczony dużą ilością startujących, wtedy był to powszechny spęd większości pilotów paralotniowych z kraju. Starty odbywały się z Nosala i do rzadkości należało, by komuś udało się polatać termicznie. Najczęściej rozgrywane wtedy konkurencje to: lądowanie na celność, prędkościówka po doskonałości, odległościówka po doskonałości, loty na długotrwałość – najczęściej żagiel. Do rzadkości należały konkurencje przelotowe, a jeśli takie się trafiały to bardzo krótkie. Taki charakter miały wówczas zawody rozgrywane w kraju i trudno powiedzieć czy oprócz zalet towarzyskich miały istotny wpływ na rozwój pilotów.

Prawdziwe zawody

Oczy otworzyły mi się na pierwszych zawodach zagranicznych. Zawody Meeting Monte Grappa w Zassano, w których startowało wówczas 200 pilotów zmieniły całkowicie moje wyobrażenie o lataniu. Pierwszym zaskoczeniem było moje nowe skrzydło, na którym właśnie wykonywałem pierwszy lot i to od razu w konkurencji – radzę unikać takich eksperymentów. Zawody były trudne, mocna turbulentna termika, tłok w powietrzu, długie
konkurencje sprawiły, że moje wcześniejsze doświadczenia pozwoliły mi uplasować się na 112 pozycji. Był to dla mnie zimny prysznic i niewiele pocieszał mnie fakt, że moje miejsce było najlepszym w naszym narodowym zespole.
Zawody w Bassano zmieniły całkowicie moje nastawienie do latania, była to najlepsza lekcja jaką dostarczyło mi latanie na paralotni. Od tamtej pory starałem się startować w zawodach wysokiej rangi, by jak najwięcej skorzystać od lepszych pilotów, a rywalizowanie z nimi było najdoskonalsza formą poznawania tajemnicy sukcesu.

Dlaczego najlepsza szkoła.

Najlepszy trening samodzielny a nawet zespołowy w sposób najlepiej zorganizowany nigdy nie dorówna przygotowaniem i wszystkim warunkom jakie zapewniają zawody. Zawody paralotniowe spełniają szereg kryteriów, które wpływają na najlepsze doskonalenie i rozwój pilota.

Od strony organizacyjnej zapewniają:
  • Profesjonalną obsługę meteorologiczną,
  • Bezpieczeństwo – asekurację i pomoc medyczną w razie wypadku,
  • odpowiednie miejsce – bezpieczną przestrzeń, startowiska, trasy wytyczone przez organizatora są sprawdzone i wykładane odpowiednio do warunków pogodowych.
    Kierownik sportowy wykłada konkurencje korzystając z sugestii rady pilotów wybranych spośród startujących – doświadczenie takiego zespołu jest najlepszym gwarantem udanej konkurencji,
  • Zwożenie z trasy – powrót,
  • Precyzyjną klasyfikację i ocenę wykonanych lotów – wyniki.

    Sportowa rywalizacja pomiędzy pilotami zapewnia:
  • Bezpieczeństwo – natychmiastową pomoc w razie wypadku
  • Szkoła latania - najlepsi piloci barwią noszenia i trasę, ich decyzje są wskazówkami dla słabszych. Podpatrując ich można się nauczyć wszystkich elementów latania, a świadomość i predyspozycje ucznia pozwolą mu wiele skorzystać. Począwszy od patentów sprzętowych, przez sposób wyboru miejsca i czasu startu, czas i pozycja odejścia do konkurencji, technika krążenia, wyszukiwanie noszeń, umiejętność posługiwania się speedem, sposoby reagowania na nieprawidłowe stany lotu, patenty na wykonywanie trudnych przeskoków, taktyka wyboru trasy, taktyczne rozgrywanie rywalizacji z innymi pilotami, prawidłowa ocena konta wizowania na dolotach do mety.

    Psychika

    Jest to niezwykle ważny czynnik w lotach paralotniowych. Bardzo duży wpływ na lot ma płaszczyzna psychiczna, specyfika lotów na paralotniach dostarcza wiele stresujących doznań, a nie przezwyciężanie leków powoduje blokady psychiczne, co zawsze uwstecznianie latania. Rywalizacja w zawodach jest doskonałym czynnikiem mobilizującym. W znacznym stopniu zwiększa odporność na stresy i wyzwala zdolność motywującą do odważniejszych decyzji. W lotach w konkurencjach pilot wielokrotnie ma problemy związane z deformacją skrzydła. Najczęściej robi wszystko by jak najszybciej powrócić do kontynuowania lotu w konkurencji i ostatecznością jest ratowanie się na zapasie, bo to wiąże się z dużą stratą punktów.
    Natychmiastowe kontynuowanie lotu po dużym stresie jest najlepszym sposobem na pozbycie się lęku i blokady. W sytuacji gdy pilot wykonuje lot pozbawiony elementu współzawodnictwa po poważnych perypetiach w powietrzu ląduje by jak najszybciej znaleźć się na ziemi i odreagować.
    Jest jeszcze jedna pozytywna cecha rywalizacji – jeżeli inni startują to i ja chyba mogę. Bardzo często startowałem do konkurencji w warunkach w jakich normalnie nie wyjął bym skrzydła z plecaka.

    Konkluzja

    Osobiście nie znam sytuacji, która by mogła w sposób bardziej kompleksowy zastąpić lekcję latania jaką umożliwiają zawody. Moje latanie zawodnicze na paralotniach osiągnęło pewien poziom pozwalający rywalizować z bardzo dobrymi zawodnikami. Szereg ostatnich startów w najważniejszych imprezach zasygnalizowało mi, że w stosunku do czołówki światowej mój poziom latania zatrzymał się na pewnym etapie i doszedłem do wniosku by rozwijać się dalej w paralotniarstwie musiałbym zająć się tylko i wyłącznie treningami i startami w zawodach. Po analizie moich ostatnich sezonów startowych doszedłem do wniosku, że nie jestem w stanie stworzyć sobie warunków do dalszego rozwoju.
    Obserwując dzisiaj naszych czołowych pilotów zauważam, że osiągają pewien etap wtajemniczenia i ich rozwój zatrzymuje się. Ich wyniki pomijając Marcina nie wykazują tendencji wspinania się w światowych listach rankingowych. Ja znalazłem inne rozwiązanie na rozwój swojego latania – zacząłem latać na szybowcach i od dwóch sezonów startuję w zawodach szybowcowych.
    Poziom polskiego szybownictwa należy do najwyższych na świecie i współzawodnictwo w Szybowcowych Mistrzostwach Polski jest porównywalne z najlepszymi ligami. W naszym kraju doskonałe warunki terenowe i pogodowe zapewniają bardzo udane zawody, moje doświadczenie paralotniowe bardzo mi pomaga w nowej dyscyplinie i atmosfera na nich panująca niczym nie przypomina klimatów z polskich zawodów paralotniowych.

    Januard Wojtak

    paralotnie 1400 godzin
    szybowce 550 godzin


    Źródło: Aeroklub Częstochowski

  • Ocena:  
    ( 2 )      bardzo słaby
      Opinii:  

    0

      

    Dodaj swoją opinię