2013-12-02

PLMP od strony startującego (cz. 1)

Nadszedł czas, by podsumować moje ligowe przemyślenia i podzielić się nimi z innymi.

Zacznę od początku, jako świeży pilot, który zdążył odebrać ŚKPP chciałem spróbować swoich sił w lataniu zawodniczym, ale moja wiedza w tym czasie była jeszcze znikoma, zdążyłem, co dopiero opanować lot poziomy tuż nad ziemią a tu słyszę o jakichś konkurencjach: nawigacja, ekonomia i slalomy i o lidze, która ma wystartować wiosną 2013.

Podczas wykładów na ParaGiełdzie, kiedy to Tomek Surma i Adam Paska opowiadali jak wygląda konkurencja nawigacyjna, o wykreślaniu tras, deklaracji czasu pomyślałem przez chwilę, że ta wiadomość jest w całości szyfrowana, ponieważ mało, co z niej rozumiałem. Wykład teoretyczny nie zniechęcał mnie, chciałem nadal spróbować, odnośnie latania slalomów miałem trochę pojęcia natomiast ekonomia i nawigacja były dla mnie nadal czarną magią. Zacząłem kompletować piórnik nawigacyjny, zrobiłem prowizoryczny mapnik i udałem się na trening nawigacyjny w okolice Węgrowa – na tereny, nad którymi jeszcze nie latałem. W treningu tym wzięło udział kilku pilotów, nowicjuszy, ale również piloci kadry, którzy chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami. Pierwszy mój lot szybko zweryfikował mój mapnik, tuż po starcie kilkukrotnie oberwałem mapnikiem w kask, ponieważ do przytrzymania mapnika na udzie użyłem gumki od teczki biurowej, teraz już wiem, że się nie nadaje, bo rozciąga się prawie 3 krotnie. Ominąłem kilka cylindrów, leciałem za nisko, ale przekonałem się na własnej skórze, że nawigacja jest ciekawa i ten trening otworzył mi oczy jak się do niej zabrać.



Udoskonaliłem swój mapnik, przeanalizowałem popełnione błędy i pojechałem na pierwszą edycję PLMP na ParaRudniki. Najbardziej obawiałem się konkurencji ekonomicznej, ponieważ nie miałem o niej zielonego pojęcia. Slalomy latałem wcześniej, nawigację też „liznąłem” – pomyślałem sobie jakoś to będzie. Lepiej lecieć swoje asekuracyjnie niż za wszelką cenę walczyć o kilka punktów więcej. Pierwsze konkurencje nawigacyjne, lecę zdecydowanie wyżej niż na treningu, co daje mi lepszą widoczność i pokrycie z mapą, staram się namierzać punkty zwrotne, mapnik już mnie nie „atakuje” lecę swoje – kończę trasę i jestem z siebie zadowolony, popełniłem kilka błędów, ale dałem radę dolecieć do końca i nie zgubiłem się na „świeżym” terenie. Kolejna konkurencja to ekonomia, na początku miałem ją sobie odpuścić, popatrzeć jak robi to „konkurencja”, ale finalnie zmotywowałem się do startu zatankowałem 1,5l paliwa i „wysadziłem się w powietrze”. Był to trójkąt ekonomiczny na lotnisku. Nie miałem instalacji do ekonomii, więc cały czas obserwowałem swój zbiornik paliwa w lusterku, nie chciałem walczyć do końca i lądować poza deckiem lądowania, z niewielką ilością paliwa postanowiłem wylądować i zebrać 100% pkt a nie -40% za lądowanie poza deckiem. W slalomach poleciałem swoje, czyli bez błędu, ale bezpiecznie. Ostatecznie uplasowałem się na 14 miejscu tych zawodów. Był pewien niedosyt, ale jak na ponad 30 pilotów startujących w mojej klasie stwierdziłem, że debiut miałem niezły. Te zawody zmotywowały mnie do działania, do treningów szczególnie nawigacyjnych.



Kupiłem, więc mapy, ściągnąłem oprogramowanie do wykreślania tras i przygotowałem sobie trasę nawigacyjną do treningu. Poleciał ze mną wtedy kolega Piotrek oraz kolega Kamil.

Specjalnie startowaliśmy w separacji 5 min by nie lecieć gęsiego. Po powrocie i zgraniu z loggera tracka okazało się, że ominąłem tylko jeden punkt kontrolny w locie po łuku, wiedziałem, że się trochę pogubiłem, ale byłem bardzo zadowolony z tego przelotu.



No i przyszedł czas na drugą edycje PLMP i to nie byle jaką, bo były to Mistrzostwa Polski na terenie lotniska w Rudnikach. Był to chyba najbardziej lotny tydzień w mojej przygodzie z lataniem, pod koniec miałem już dość latania nawigacji, zrobiliśmy wtedy kilka całkiem nowych konkurencji nawigacyjnych, szczególnie do gustu przypadła mi nawigacja z fotografiami, no i węże nawigacyjne.

Kolejny raz leciałem swoje, bez napinania się na sukces za wszelką cenę. Finalnie zająłem VI miejsce w klasycznych XV Mistrzostwach Polski oraz VIII miejsce w I Slalomowych Mistrzostwach Polski. Jak się później okazało zdobyłem najwięcej punktów w konkurencji nawigacyjnej na rzecz PLMP a Mistrzostwa Polski były punktowane 150% więc zaliczyłem zaskakujący awans w klasyfikacji generalnej oraz slalomach i największy w nawigacji. Po ParaRudnikach marzło mi się by sezon zawodniczy zakończyć w pierwszej 10-tce. Po XV MPMP i I MPSMP w klasyfikacji generalnej wskoczyłem na 10-tą lokatę i miałem plan by ją utrzymać. Ku zaskoczeniu w nawigacji wskoczyłem na 2-gie miejsce.



Dobry występ w MP dał mi jeszcze dwie niespodzianki a mianowicie powołanie do Kadry Narodowej oraz możliwość wyjazdu i startu w I Slalomowych Mistrzostwach Świata.



Zanim jednak wyjechałem do Francji wystartowałem w III edycji ligi w Orzyszu był to Parapiknik organizowany przez Gekonów. Tam również nie nastawiałem się na latanie na granicy moich możliwości, nie chciałem zaliczyć żadnej kontuzji przed wyjazdem na WPSC. Nawigacja w Orzyszu to bardzo dobra lekcja latania. Bardzo trudny teren, chwila nieuwagi i szukasz swojej pozycji na mapie, wszędzie małe i większe jeziora, nie wszystkie mają pokrycie z mapą, więc było ciekawie. Konkurencje nawigacyjne tej ligi to najczęściej combo, czyli punktowany był czysty start, trasa nawigacyjna a po powrocie na lotnisko celność lądowania. Uważnie podpatrywałem m.in. Kamila i Grzesia jak oni sobie radzą z celnością lądowania i odtworzyłem ich technikę w Orzyszu, zgarnąłem komplet punktów za celność pierwszy raz. Slalomy poleciałem bezbłędnie i jak się później okazało udało się załapać na podium. Kolejny awans w lidze, w „generalce” wskoczyłem na 2-gie miejsce a w nawigacji byłem 1-szy.



Kolejna impreza odbyła się w Depułtyczach Królewskich była to IV edycja PLMP, nie brałem udział w tych zawodach, ponieważ latałem w tym czasie we Francji, ale słyszałem od pilotów, którzy tam byli, że zawody były również wymagające pod względem nawigacji i ogólnie wypadły świetnie.



Paweł "LOJAK" Kozarzewski

Źródło: pawelkozarzewski.pl