2016-12-06

Nowy kobiecy rekord świata

Amy Chmelecki poprowadziła 65 skydiverek po nowy rekord świata w liczebności damskiej formacji pionowej. Kobiety wyskoczyły z samolotów 6000 metrów nad pustynią w Arizonie.

Nigdy nie można mieć gwarancji, że próba bicia jakiegoś rekordu na pewno się powiedzie, ale ostatnio udało się tego dokonać grupie 65 skydiverek z Amy Chmelecki na czele. Kobiety wyskoczyły z samolotów 6000 metrów nad pustynią w Arizonie, przy temperaturze -25 stopni Celsjusza i oficjalnie pobiły rekord świata w liczebności damskiej formacji pionowej. Oznacza to, że trzymając się za ręce, wszystkie leciały głowami w dół z olbrzymią prędkością.

Skydiverki trenowały i próbowały pobić rekord przez tydzień. Osiągnęły to podczas 16. skoku w niedzielny poranek. – Bicie rekordu świata nie jest łatwe – powiedziała Chmelecki. – Właśnie dlatego to jest rekord świata. Nikt nam go nie da za darmo. Trzeba na niego ciężko pracować.

Garść szczegółów

Kobiety z całego świata, reprezentujące 18 krajów, spotkały się w Eloy w ośrodku Skydive Arizona. Przez dwa lata przed podjęciem próby, organizatorzy tego przedsięwzięcia prowadzili obozy treningowe, podczas których wszystkie skoki kobiet były ćwiczeniami mającymi je do tego przygotować. W końcu nie chodziło tylko o wyskoczenie z samolotu i lot z głową w dół. Trzeba było zgrać wiele czynników. Na jedne ma się wpływ, na inne nie.



fot. Alex Aimard/Satori Factory/Red Bull Content Pool

Kiedy już pojawiły się w Arizonie, żadna z nich nie miała gwarancji, że znajdzie się w rekordowym składzie. Do pomocy przy biciu rekordu zgłosiło się 90 spadochroniarek. Na końcu Chmelecki i jej team musiały zastosować gęste sito – jeden błąd i można się było pożegnać z byciem w głównym zespole.

Panie musiały zmierzyć się z wieloma przeciwnościami: prawie połamanymi nogami, niskimi temperaturami, turbulencjami, niedotlenieniem, kopnięciami w głowę, bólem zatok, wyczerpaniem, czasem i pogodą. Zwłaszcza te ostatnie sprawiły, że sukcesem zakończyła się próba przeprowadzona dopiero ostatniego dnia.

Teraz albo nigdy

Pogoda zmieniała się i presja czasu rosła. Kiedy słońce wzeszło nad góry, team wskoczył do samolotów, które wzbiły się wysoko w powietrze. Szczęśliwie, podczas 16. próby wszystko poszło dobrze.



fot. Corinna Halloran/Red Bull Content Pool

Leciałyśmy razem przez 8,5 sekundy – opowiadała Chmelecki. – Nie mogłam widzieć co dzieje się za mną, ale przede mną wszystko wyglądało bardzo dobrze. Moja partnerka z naprzeciwka widziała co się dzieje za mną i cały czas się uśmiechała. Można wtedy poczuć te emocje, elektryzującą energię. To był długi, ciężki, a czasami być może nawet frustrujący tydzień, który zakończył się wspaniałym rezultatem.

Źródło: Red Bull

Ocena:  
( 2 )      znakomity :)
  Opinii:  

0

  

Dodaj swoją opinię