Po wielu udanych tygodniach samotnej wyprawy przez Europę, część Afryki i południową Azję, Norman pod koniec kwietnia doleciał do Tajlandii. Stamtąd podczas kolejnego startu w dalszą część wyprawy dookoła świata, Norman miał wypadek.
Jak się okazało, śmiałek z Irlandii zaraz po starcie wodował w płytkim jeziorze nieopodal lotniska. Dzięki świadkom startu i wodowania i ich szybkim reakcjom, wiatrakowiec został wyciągnięty z wody w ciągu 30 minut. Nad brzegiem pojawiła się ciężarówka i podniosła sprzęt. Samemu Normanowi nic się stało - nie został nawet ranny.
Wysuszony silnik, po dwóch godzinach po wodowaniu był już w stanie odpalić i pracować w prawidłowy sposób. Gdy wszyscy liczyli zobaczyć Normana z powrotem w Irlandii, ten podjął decyzję, że wiatrakowiec odbuduje i poleci w dalszą część swojej podróży dookoła świata.
Po tych kilku tygodniach napraw widać już duże postępy. Zdemontowany z kadłuba silnik jest już całkowicie sprawny i gotowy do montażu. Testy silnika, które odbyły się 22 maja, pokazały, że Rotax pracuje na pełnych obrotach bez żadnych kłopotów. Lokalny warsztat, który zajmuje się produkcją elementów z włókna węglowego zorganizował części, które niebawem dotrą do Tajlandii i będą mogły zostać zmontowane na wiatrakowcu.
Źródło: gyroxgoesglobal.comłs
0
Dodaj swoją opinię