2011-04-08

Nie wiem czego tu się bać

Wokół latania na lotniach krążą różne stereotypy: że to jest trudne, zaś sama lotnia to sprzęt ciężki i nieporęczny. Być może jest w tym wszystkim ziarenko prawdy, ale bynajmniej nie jest to sport tak wymagający aby nie mogły go uprawiać kobiety. Od roku z kawałkiem w Mieroszowie na lotni lata Paulina Pokrzywa i miejmy nadzieję że przetrze ona szlaki innym przyszłym lotniarkom. Ponieważ nie każdy miał okazję porozmawiać z Pauliną przeprowadziłem z nią krótki wywiad o lataniu.

Na początek powiedz o swoich początkach, kiedy po raz pierwszy pomyślałaś o lataniu? W moim przypadku to odkąd pamiętam to myślałem aby latać.

Paulina Pokrzywa - Gdy miałam ok. 10 lat to u mnie za domem na polu wylądował glajciarz i przyszedł na podwórko żeby właściciel ziemi podpisał mu na kartce, że wylądował właśnie w tym miejscu, bo nikt by mu nie uwierzył, że zaleciał aż tak daleko. Nie pamiętam skąd leciał ale skoro się tak strasznie cieszył to musiało to być daleko. No i wtedy pomyślałam sobie, że fajnie było by nauczyć się latać. Z roku na rok przybywało na niebie w Mieroszowie glajtow, tak sobie czasami na nie patrzyłam.

Mieszkasz stosunkowo blisko Mieroszowa?

- Około 3 km, jak jest dobry warun to widzę glajciarzy z okna, a jak wyjdę sobie kawałek za dom to widzę całą górkę, łącznie z rampą.

Ale Ty masz dobrze, niektórzy to całą Polskę muszą przejechać. Opowiedz jak to było dalej.

- W sierpniu 2009 roku zapisałam się do Andrzeja na kurs paralotniowy. Początkowo myślałam o lotni, poczytałam w sieci na ten temat i stwierdziłam, że są lepsze od paralotni, ale na miejscu zobaczyłam, że tylko same chłopy ciężko ćwiczą więc to musi być naprawdę trudne i ciężkie. Ucząc się latać na glajcie podpatrywałam lotniarzy i stwierdziłam, że nie ma tragedii.

To jest dość częsty schemat: zaliczyć "przedszkole" lotniowe w postaci glajta, sam jestem tego przykładem. A co jest Tobie bliższe lataniu? Glajt czy lotnia? A może szerzej, wyobraź sobie że możesz wybrać każdy (ziemski) pojazd latający, na co byś się zdecydowała?

- Na lotnię. F16 mogła bym też mieć na własność.

Czy nawyki paralotniowe pomogły Ci w opanowaniu lotni? A może przeciwnie, przeszkadzały Ci?

- Paralotnia pomogła mi w przyzwyczajeniu się, że nie mam gruntu pod nogami. Lotnia i glajt to tak naprawdę dwie różne bajki, całkiem inne sterowanie, pozycja w locie, czasami użycie siły.

Poza lataniem jeździsz też na motorach.

- Motory kocham od dziecka, mam motor enduro Yamaha DT125. Jeżdżę nim najczęściej sama, po łąkach i górach, czasami też po drogach.

Jeszcze mi powiesz, że sama w nim grzebiesz.

- A jakże! Ja lubię takie rzeczy, z pomocą mojego taty dłubię często przy nim. Staram się opanować wszystkie podstawowe naprawy. Ostatnio sama zmieniałam olej.

Masz kontrastową osobowość. Pomiędzy motory, lotnie i glajty wcisnęłaś jeszcze konie.

- Konie to akurat same się wcisnęły, bo były u mnie w domu od zawsze.

Zaraz powiesz, że np. strzelasz z łuku.

- Próbowałam już i chcę w tym roku trochę więcej poćwiczyć, za to dużo strzelam z wiatrówki.

Jakie masz plany związane z lataniem na nadchodzący sezon?

- Zacząć hole, zaliczyć rampę w Bassano i powisieć na żaglu w Mieroszowie przynajmniej godzinkę.

Najtrudniejsze będzie to trzecie, szczególnie wyjście na żagiel, najłatwiej będzie z holu. A co z glajtem?

- Mam cały komplet glajciarski, zaliczyłam na nim Lijak i Bassano. Nie zamierzam się go pozbywać, pomimo że zaczęłam latać na lotni. Dalej chcę glajta uskuteczniać, bardziej tak rekreacyjnie.

Czyżbyś więc miała zapędy na latanie sportowe? Wyczynowe? Rekordowe?

- Eee co ty. Ja latam dla siebie, nie mam w planach bicia rekordów.

A jak się zapatrujesz na tzw. "pierdziółki", zarówno do glajta jak i do lotni?

- Powiem ci, że napęd to fajna sprawa i na pewno za kilka lat (5-10) będę chciała spróbować i tego.

O rany, 5-10 lat! To znaczy, że na poważnie myślisz o lataniu. A jak na Twoje hobby zapatrują się koleżanki?

- Bardzo częsta reakcja to śmiech, ale akceptują to. Tak naprawdę to nie chwalę się, że latam, więc niektórzy nawet o tym nie wiedzą. No i to najczęstsze pytanie: „nie boisz się?”. Nie wiem czego tu się bać.

A mnie często pytają czy mam spadochron zapasowy (nie mam, ale niebawem będę miał). Nie przejmuj się, ze mnie też się śmiali jak zacząłem latać modelami zdalnie sterowanymi, a byłem już wtedy, hm "starym koniem".

- Ja mam w domu luz, rodzice nie mają nic przeciwko, nie śmieją się.

Ile masz lotów na lotni? Przypuszczam, że około setkę?

- Dokładnie 80.

A ile podejść z lotnią? Nie jest za ciężka? Ja pamiętam, że Marsa nosiło się fajnie, ale ta moja Funky jest znacznie mniej wygodna.

- Nie raz wnosiłam Marsa i to zawsze jest dla mnie wysiłek, ale coraz mniejszy. Chyba wyrabia mi się kondycja. No i całe szczęście, że mam porządne kółka, bo zazwyczaj ciągnę lotnię za kil. Jak na razie innej lotni nie targałam do góry ale czasami jeszcze pomogę komuś wnieść coś ciężkiego.

Widziałem też, że jeździłaś "Rurakiem"?

- Interesuję się też terenówkami, lubię je podglądać, jeździć nimi, a rurak to terenówka pierwszej klasy!

Co byś chciała powiedzieć przyszłym lotniarzom, a szczególnie lotniarkom, "ku pokrzepieniu ich serc”?

- Dziewczyny! Nie latajcie za chłopakami! Latajcie z chłopakami! Może jakaś kolejna wariatka zgłosi się na kurs.

Wywiad prowadził uczeń-lotniarz Remigiusz Żukowski

Zobacz więcej zdjęć Pauliny

Redakcja portalu lotniczapolska.pl dziękuje Andrzejowi Binkowskiemu za nadesłane zdjęcia i wywiad.

Ocena:  
( 21 )      nie oceniany
  Opinii:  

1

  

Dodaj swoją opinię

Utworzony: 2011-12-02 13:03:34 ~~Felek~~

Kurcze! Pani Paulina bardzo odważna jest!
Latac na lotni! I to bez papierów na dziko!  
Szacun!