2014-07-21

Motoroma RK180 – dziennik i różności

Leszek Klich po raz kolejny uzupełnia swoje przeżycia z silnikiem Motoroma RK180. Jak przyznaje miłośnik awiacji -Motoroma nie jest gorszym silnikiem od innych – droższych konstrukcji.

Po zakupie nowego napędu z silnikiem Motoroma RK180, zdecydowałem się prowadzić publiczny dziennik, w którym będę opisywał swoje doświadczenia z tym silnikiem. Jak pewnie wiecie, do niedawna latałem napędem z super silnikiem Vittorazi Moster. Teraz Moster odpoczywa a na swoją opinię pracuje Motoroma. Podjąłem decyzję, że dziennik ten będzie aktualizowany i umieszczę link do tego wpisu w menu serwisu na stałe. Dzięki temu, będziecie mogli śledzić przebieg testów silnika. Przedstawiam też moją hipotezę: „Motoroma nie jest gorszym silnikiem od innych – droższych konstrukcji”. Zamierzam to udowodnić podając w tym wpisie nie tylko zalety, ale też wady silnika, porównując je do innych – znanych mi silników. A znam przypadłości innych silników… Wystarczy, że usłyszę markę i model, a już wiem, co potencjalnie może „paść”. Zapraszam do częstego przeglądania niniejszego dziennika, który będę rozbudowywał.

grudzień 2013


Będąc na konferencji w Warszawie, spotkałem się z Romanem Kaplerem. Spotkanie było dość długie, gdyż spotykając osobę, która ma tak dużą wiedzę na temat silników, nie sposób nie wykorzystać sytuacji i czegoś się nauczyć. Poznałem całą historię silnika i jego ewolucję. Ileż ja się nasłuchałem o początkowych problemach! Roman niczego nie ukrywał i opowiadał o nieprzespanych nocach, podczas których siedząc w warsztacie rozwiązywał problemy wieku młodzieńczego silnika. Znam te silniki z własnego podwórka – mamy tu nawet 8 letnie silniki z bardzo dużym nalotem i są one wręcz katowane. Co zdecydowało o zakupie właśnie tego silnika?

  • Niska awaryjność Motorom u moich znajomych pilotów z podwórka.
  • Bardzo konkurencyjna cena.
  • Bardzo dobry kontakt z Romanem Kaplerem.
  • Tanie części zamienne oraz tani i szybki serwis.
  • Dynamiczny rozwój konstrukcji silnika.
  • Możliwość zamawiania silnika nietypowego (np u mnie: 2 świece, dwa zapłony, elektrostarter w wersji, która występuje z rozruchem ręcznym, dziura w wydechu do pomiaru EGT).
  • Bardzo duża moc. Może nie ma dynamiki Mostera, ale napęd jest mocny – 72kg ciągu mi wystarczy.
  • Super dokładne wykonanie napędu – schowane, nieplątające się przewody, wyłącznik bezpieczeństwa, airbox z hydrografiką, super uprząż Dudka, solidny i mocny kosz, którego elementy pasują do siebie idealnie.



    11 luty 2014 – Zakup napędu

    W tym dniu udaliśmy się po odbiór napędu Motoroma RK180. Jestem „gadżeciarzem”, więc musiałem mieć silnik nietypowy. Zamówiłem więc model RK180 z podwójnym zapłonem (dwie świece) oraz z elektrostarterem i jest to pierwszy egzemplarz tego typu. Przetestowaliśmy silnik u producenta. Odpalał za każdym razem „na tyk”. Po zakupie Roman dał mi do podpisania deklarację, że wraz z zakupem napędu otrzymałem też instrukcję obsługi. Po przyjeździe zważyłem go – ważył 29,5kg. To niezły wynik jak na silnik z elektrostarterem. Roman Kapler deklarował ciąg rzędu 72-73kg na śmigle Rusłan. Nie mierzyłem ciągu na naszej hamowni, ale z pewnością uczynię to niebawem i upublicznię wyniki, choć nie mam podstaw, by nie wierzyć pomiarom wykonanym w Warszawie.

    13-21 luty 2014

    W tym czasie nie miałem czasu polatać, bo gdy już znalazłem czas, brakowało pogody. Poświęciłem więc ten czas na docieranie silnika. Wieczorami, po pracy odpalałem silnik nawet na kilkanaście minut. I takim sposobem moja Motoroma ma za sobą pierwsze 2h pracy.

    22 lutego 2014

    Nadszedł czas na pierwszy lot. Korzystając z fajnej pogody, postanowiłem wypróbować napęd w powietrzu. Przed lotem sprawdziłem dokręcenie wszystkich śrub i nakrętek. Start odbył się około godziny 14. Nie chcąc jeszcze męczyć nowego silnika, latałem tylko pół godziny – i to bez szaleństw. Tera opiszę, co mogę powiedzieć o odczuciach z pierwszego lotu. Napęd jest dość ciężki, lecz genialnie leży na plecach. Odpalanie jest bajecznie proste. Przed startem musiałem podregulować wolne obroty, gdyż wolę, jeśli są odrobinę wyższe – kwestia gustu a przy okazji mniejszych drgań. Start był bezproblemowy ze względu na duży ciąg napędu, który i tak jest mniejszy w okresie docierania. Świece są czarne jak smoła, bo lubię lać dość gęstą „zupkę”. Uważam jednak, że w okresie docierania silniczek musi być przesadnie dobrze smarowany. Silnik pracuje ciszej niż starsza wersja Motoromy a sam dźwięk jest nieco inny – na pewno przyjemniejszy. Odczułem tez, że lepiej (równiej) pracuje na przelocie. Śmigło może nie jest idealne do startu, ale podczas lotu zapewnia dość niski zakres obrotów. Po wylądowaniu kolejny raz sprawdziłem dokręcenie śrub – wszystko w porządku. Spaliłem 2l mieszanki na 20-30 minut lotu, co jest dobrym wynikiem. Ogólnie bardzo pozytywnie oceniam silnik i cały napęd. Brakuje mi nieco dynamiki Mostera, ale zobaczymy po regulacjach po dotarciu silnika.



    PS. Po wylądowaniu zauważyłem, że przyjechał na nasze lotnisko kolega Michał z ukręconym wałem w jego Motoromie. Jak stwierdził: kupił swoją Motoromę 2 lata temu, wylatał około 200h – najczęściej wielogodzinne przeloty. Nie wie ile wylatał poprzednik. To była bardzo stara – 8 letnia, nieserwisowana Motoroma. Zadzwoniłem do Romana, by podał cenę naprawy. Powiedział, że wał jest starego typu a dodatkowo po tych 8 latach przydało by się zrobić temu silnikowi porządny przegląd. Zaproponował najnowszy typ wału+łożyska. Oczywiście może przy okazji trzeba będzie doliczyć parę złotych na uszczelki czy inne pierdoły. Po podliczeniu – w tym robocizna, wszystko wyniesie kilkaset złotych! Czy jest napęd (oprócz Rotora z Techno Fly), który można tak tanio naprawić? Miałem pisać tylko o swoim napędzie, ale pomyślałem, że warto wspomnieć też o innych Motoromach z „naszego podwórka”. Jeśli taki pełny remont to tylko kilka stów, silnik wart jest zakupu.

    23 luty 2014

    Cały dzień byłem w Rzeszowie, zaś wieczorem lutowałem złącza dla mojego Spiderka. Moja trajka będzie wyposażona w kokpit i koniecznie Air Kontroller Spider z zapisem na karcie SD. Urządzenie zapisuje na jednej karcie nawet kilka lat logu, więc będę miał pełną historię z eksploatacji silnika. Gdy skończę „kabelkologię” i otrzymam moją trajkę, upublicznię log z zapisem wykresu obrotów i temperatury CHT, EGT, wilgotności i temperatury otoczenia.

    01 marca 2014

    W poniedziałek Motoroma przysyła z naprawy 8 letni napęd JR180, w którym „padł” wał starego typu (pisałem o tym powyżej). Koszt naprawy 700zł – w tym: nowy kompletny wał, przeróbka istniejących elementów, wyważenie magneta, uszczelki, wszystkie łożyska i robocizna. Myślę, że to niewielka cena za remont. Proszę zwrócić uwagę: tłok działał 8 lat i jeszcze podziała. Znam historię tego silnika i wiem, jak był eksploatowany (ostatnie dwa lata to trajka i kilkugodzinne przeloty). Największe awarie: sprężyny wydechu – gdyż kolega uparcie stosował niezabezpieczone sprężyny od łóżka, oderwany przewód odciął zapłon i ostatnio wał. W czasie eksploatacji wymieniono jakieś materiały eksploatacyjne typu pasek, świeca, akumulator.

    09 marca 2014

    Jestem totalnie zły, ale nie na Motoromę, która działa jak trzeba. Jestem zły na… trajkę! Dotychczas latałem startując z nóg i nie wiem dlaczego przesiadłem się na loty trajką. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż tak dużej różnicy na minus. Starty idą mi coraz lepiej – idę od „pierwszego strzału” i nie męczę się fizycznie – to duża zaleta, ale sam lot jest nużąco – denerwujący. Nie mogę poszaleć, bo czuć dodatkowe 20kg i każdy ostrzejszy zakręt wiąże się z koniecznością wyprowadzenia skrzydła z wahadła. Prędkość znacznie wzrosła – ale i zapotrzebowanie na moc. Trudno mi sobie wyobrazić lądowanie awaryjne przy tak szybkim podejściu, podczas gdy Nucleonem bez trajki awaryjnie wylądowałem w kogoś w ogródku. Nie wygłupiam się już tak jak kiedyś – przeszło mi, ale uwielbiam nieszkodliwe bujanie się, latanie między drzewami czy sunięcie butami po ziemi. Teraz moje loty to start – lot na wprost, „wojewódzki” zakręt i lądowanie. Trajka jest fajna do przelotów, ale ja nie latam na przeloty! Czy trajka była jedynie moim kolejnym kaprysem? Ok, znam odpowiedź…



    Dzisiaj wiał spory wiatr, lecz mimo to, „swobodni” polatali. A mieli na czym: był Nucleon WRC 25, Apco Force, Universal. Chłopcy polatali, a ja nie mogłem przetestować tych skrzydełek, ponieważ musiałem czekać do wieczora. Dopiero uczę się latania na trajce i obawiałem się wywrotki przy silniejszym wietrze a alpejką jak przy Airone nie umiem i nie dam rady na mojej trajce. No i mam zgryz – pozostać przy trajce i przyzwyczaić się, czy też powrócić do startu z nóg, by móc odrobinę poszaleć? Wy też tak mieliście po przesiadce na trajkę? Czy czuliście jak ja, że straciliście to „coś” z uczucia wolności latania przy starcie z nóg?

    Dość żalów – teraz o Motoromie. Silnik działa rewelacyjnie. Dostrzegam mankamenty rezonansu – mają go wszystkie Motoromy. Nie jest to idealny rezonans zaprojektowany dla tego silnika. Uważam, że gdyby producent opracował lepszy rezonans do silnika Motoroma RK180, byłby silnikiem dla mnie idealnym. W obecnej formie brakuje mu dynamiki, płynności i mocy Mostera. Motoroma odpala rewelacyjnie – o wiele lepiej niż Moster i ma duży ciąg do startu, ale nie tak duży jak Moster. Na razie Motoroma mi się podoba – choć będę „wiercił dziurę” Romanowi Kaplerowi, by zmodyfikował nieco rezonans i „wygładził” charakterystykę pracy silnika w całym zakresie obrotów. O samym rezonansie i jego charakterystyce wypowiadał się też Marek Furtak, który również zauważył ten mankament. Oczywiście obecny stan nie oznacza, że jest to wada dla przeciętnego pilota i w lataniu rekreacyjno – przelotowym może być niezauważalna.

    A teraz ciekawostka: kolega testował na hamowni Mostera z nalotem około 400h z rezonansem od Motoromy. Wynik jednoznacznie potwierdził, że silnik stracił 10kg ciągu na rezonansie Motoromy. Ile tego ciągu stracił ze względu na nalot a ile przez rezonans przystosowany jednak do innej pojemności silnika? A teraz odwróćmy sytuację – ile zyskałby silnik Motoroma RK180, gdyby producent opracował lepszy rezonans? Myślę, że byłby tak dobry, jak oryginalny Moster, który koledze podczas testów przesuwał hamownię ciągiem…

    10 marca 2014

    Pojawiła się nadzieja – Kajan ma ulepszyć Motoromę – w tym opracować NOWY REZONANS! Oj będzie się działo! Zaczekajmy na efekt końcowy.

    12 marca 2014

    Dziś polatałem 40 minut na Universalu. Napęd sprawuje się poprawnie, przed lotem dociągnąłem tylko kilka śrub i dociągnąłem pasek. Warto zwracać na to uwagę – szczególnie w nowych napędach musi się wszystko „ułożyć”. Nie piszę nic więcej, bo nie ma o czym. Wszystko działa.



    13 marca 2014

    Polatałem godzinkę i spaliłem tylko 4 litry. Ćwiczyłem lądowania awaryjne nas naszej małej łączce. Elektrostarter jest super – startowałem, leciałem na kilkaset metrów i wyłączałem silnik celując w lotnisko. Gdy byłem już na pozycji do przyziemienia, odpalałem silnik elektrostarterem i znów w górę! I tak około 5 razy. Mam nadzieję, że nie będę musiał testować umiejętności lądowania na celność w praktyce, lecz warto to sobie popróbować. Musiałem poprawić torowość śmigła Rusłana i teraz nie ma denerwujących drgań. Wszystko działa poprawnie a moja Motoroma ma już około 5h nalotu.

    24 marca 2014

    Nie piszę nic, bo nie ma o czym. Napęd działa jak należy, tylko…

    Jak wiecie, uparłem się na podwójny zapłon/2 świece. Roman starał mi się przetłumaczyć, że nie jest to takie dobre rozwiązanie w tego typu sprzętach, bo tutaj liczy się prostota. Ale znał mnie, więc wiedział, że i tak mi nie przetłumaczy. Po prostu wykonał taką wersję. Problem polega na synchronizacji iskry na obu świecach jednocześnie. Okazuje się, że jest to trudne do uzyskania i wymagało prób na kilku egzemplarzach modułów. Stąd silnik czasem „dziwnie” pracuje”, zaś po odłączeniu jednej świecy – idealnie. Wiem, że niektóre testowane moduły działały dobrze przy pewnych obrotach, lecz iskra nie pojawiała się idealnie na obu świecach na wyższych obrotach. Roman nieźle się namęczył, aby sprostać moim wymysłom a mimo to, nie jestem zadowolony z pomysłu 2 świec. To nie błąd silnika, tylko mój głupi pomysł i zamiast słuchać fachowca, chciałem mieć coś „super extra”, czego nie mają inni. Zmieniam więc na wersję z jedną świecą. Parę dni temu zadzwoniłem do Romana i na drugi dzień miałem już w domu „normalną” głowicę i tuningowy moduł zapłonu. Ech… te moje głupie pomysły.

    16 kwietnia 2014

    Długo nic nie pisałem, bo i nic się nie psuło, a teraz… sam „zepsułem”. Po zmianie zapłonu na jednoświecowy, należało wyregulować zapłon, z czym nie mogłem sobie poradzić. Firma Motoroma wysłała mi ściągacz do koła magnesowego i blokadę tłoka. Problem w tym, że nie mam czasu na grzebanie więc po 2 próbach musiałem oddać pożyczone narzędzia. Zapłon był zbyt wczesny, co objawiało się drganiami silnika a dodatkowo spadła moc. Należało znów poprawić wyprzedzenie. Nie chciałem jednak kupować ściągacza i kombinować, ponieważ zapłonu nie ustawia się co miesiąc a może kilka razy w całym okresie eksploatacji. Poza tym serwis Motoromy jest bezproblemowy, więc po co mam się sam tym zajmować? Postanowiłem wysłać napęd do producenta by wyregulowali zapłon a Oni dodatkowo jeszcze mi go stuningowali i popracowali nad wkręcaniem się na obroty, na co narzekałem (porównywałem do Mostera). Jak dla mnie rewelacja! Pomimo, że problem wynikł z mojej winy, nie obciążyli mnie kosztami za moją głupotę a zamiast tego miła niespodzianka. Muszę podjechać do Warszawy po odbiór mojej Motoromki, ale na to też nie mam czasu. Poza tym pogoda na razie nie pozwala na loty. Jak na razie jestem zachwycony nie tylko świetnym napędem, ale też miłą i fachową obsługą firmy Motoroma. Co więcej – zbieram coraz więcej opinii w stylu: „Zamiast kupować drogi napęd, wolę Motoromę. Bardzo mało awaryjny, części tanie i jak się producenta przypilnuje – super serwis i prawdziwa darmowa gwarancja”, kolejna opinia: „Mieliśmy problemy z karterami, była to wada fabryczna. Wymienili na nowe i jeszcze dorzucili remont za grosze”. Cieszę się, że polski silnik zdobywa polski rynek. I ciekawostka – zamówienia płyną też z zagranicy – nawet z Australii. Silnik Motoroma kosztuje 5500 zł. i to jest cena na polskie realia, do tego 2 lata gwarancji. Ja nie widzę dla Motoromy konkurencji w tej cenie.

    03 maja 2014

    Nasi piloci wciąż latają na swoich Motoromach. Nie mieli żadnych awarii. Byłem wczoraj w firmie Motoroma i ujrzałem fajnie przerobione silniki. Super spasowane rezonanse, fajna charakterystyka pracy. Wiem, że w tych przeróbkach uczestniczył Kajan. Mogę Wam też powiedzieć, że za Motoromę zabrała się firma, która będzie produkować napędy na tych silnikach.

    Teraz krótkie wyjaśnienie i odpowiedź na zarzuty niektórych z Was, którzy wypominają mi reklamę Motoromy.

    Przyznaję, że promuję Motoromę. Nie dlatego, że dostałem silnik za darmo – niestety musiałem zapłacić i jestem zły, bo za reklamę Roman powinien sprzedać mi go po kosztach. Więc dlaczego zająłem się tym tematem? Aby odwieźć Was od samoróbek. Dodatkowo nie zawsze jest tak, że kupując silnik za ciężkie pieniądze jest on lepszy od Motoromy. Nie twierdzę, że samoróbki są takie złe, ale pod warunkiem, że są wykonane dobrze a takiej jeszcze nie spotkałem. Koszt wykonania samoróbki może być zbliżony do budowy napędu na silniku Motoroma czy Rotor. Nie wierzycie? To kiedyś zrobię porównanie wykonania napędu na MZ i na Rotorze czy Motoromie. Zobaczycie, że różnica jest zbyt mała a ryzyko w przypadku samoróbek – zbyt duże. Nie chce pisać, że Motoroma to najlepszy z silników, ale jest to silnik na miarę możliwości finansowych wielu z nas i nie jest gorszy od innych – droższych silników (jak twierdzą niektórzy). Uważam, że jeśli mam coś polecać, musi być przeze mnie sprawdzone. Od wielu lat śledzę Motoromę i nie potwierdzam większej awaryjności w porównaniu do innych silników. Czasy starych i awaryjnych Motorom już minęły. Obserwując naszych pilotów, nie widzę, żeby coś w nich majstrowali – zamiast tego, po prostu leją paliwo i latają! Dlaczego właśnie Motoroma? Ponieważ poniżej 10.000 zł. otrzymujesz fabryczny napęd z prawdziwie 25 konnym silnikiem, który jest tani w naprawie, prostym jak przysłowiowa „budowa cepa”, z dobrym serwisem producenta i do tego z 2-letnią gwarancją. Koszt samego silnika to 5500zł. Jeśli pokombinujesz, możesz wykonać napęd na bazie silnika Motoroma w cenie samoróbki!



    Co do Mostera, na którym latałem dotychczas – super fajny i mało awaryjny silnik o dobrych parametrach. Ale dla wielu zbyt drogi. Nie jest tak, jak uważacie, że nagle zacznę gnębić Mostera. Nie zamierzam tego robić, bo nie mogę – ten silnik jest zbyt dobry! Po prostu kupiłem Motoromę i podobnie jak moi koledzy jestem zadowolony z zakupu. A jeśli jest przy tym tańszy, to tylko zaleta. I to jest cała prawda – bez dorabiania ideologii nad wyższością jednego silnika nad drugim. Skoro Motoroma działa, jest mocna i mam dobry kontakt z producentem, to czego wymagać więcej? Mam też stały kontakt z innymi użytkopwnikami – także na własnym podwórku. Dla mnie, jako pilota rekreacyjnego naprawdę nie trzeba nic więcej. Gdybym był wyczynowcem, kupiłbym sobie Nirvanę – jak wyczynowiec Grzesiek Krzyżanowski, bo warto obserwować i brać przykład z najlepszych. Jeśli macie ambicje sportowe – uczcie się od kadrowiczów. Ale mi daleko do nich. Wystarczy mi to, co mam i na co mnie stać. Mam mnóstwo telefonów z zapytaniami napędy z silników MZ. I te tematy to niemal 80% wszystkich telefonów do mnie. Pytacie o producentów, awaryjność, moc, plany, etc. To świadczy o tym, że wielu nie stać na drogie napędy! Właśnie dlatego postanowiłem testować tani napęd i osobiście sprawdzić, czy zawsze tani oznacza zły – a okazuje się, że niekoniecznie…

    P.S. Szkoda, że nie mam do testów Rotora, bo dla lżejszych osób w zupełności wystarczy i jestem fanem tego silnika.

    P.S.2 Sprzedaję mojego Mostera – nalot 98h (prawdziwy – przez 3 lata), przygotowany na nowy sezon.

    Zainwestowałem w niego sporo kasy. Gdybym wiedział, że będę sprzedawał, na pewno bym się wstrzymał z remontami.

    Wymienione:


    membrany gaźnika (80zł),
    duże, wzmocnione koło przekładni (300zł.),
    łożyska dużego koła przekładni (60zł.),
    nowa szarpaczka (360zł.),
    uszczelka głowicy,
    nowe tygonowe przewody paliwowe (50zł.),
    amortyzatory (po 30zł sztuka),
    wymieniony oplot,
    nowa guma AirBoxa.


    Napęd w oryginalnym koszu EcExtreme w stanie idealnym + dodatkowo doskonały bezoplotowy kosz Pawła Ścibiorskiego (Cygana), który kiedyś opisywałem. Skoro mam Motoromę, to szkoda, by Mosterek się marnował. Cena napędu z oryginalnym + dodatkowym koszem bezoplotowym 9.500zł. Jeśli jest ktoś chętny, proszę dzwonić 691 050 123,

    25 maja 2014


    Ostatnio nic nie pisałem, ponieważ nic się nie zmieniło. Silnik działa jak marzenie. Odpala na „tyk”, jest mocny i jak na razie bezawaryjny. Od poprzedniego wpisu wylatałem kilka godzin. Kilka dni temu testowałem napęd na hamowni. Nasza hamownia 2-3kg zaniża w stosunku do hamowni w firmie Motoroma, ale to niewiele, ponieważ szczególnie „zaniża” w porównaniu do hamowni innych producentów :) Nam wyszło STABILNE 70kg. Test był dość ostry, ponieważ zablokowałem silnik na pełnym gazie i tak sobie działał około 10-15 minut, podczas gdy my patrzyliśmy na katowany silnik. Działał równiutko i nie wykazywał tendencji do żadnych problemów z tego powodu. Moc nie spadła, a nawet odrobinkę wzrosła po rozgrzaniu, co jest trochę dziwne, ponieważ w niektórych napędach po rozgrzaniu moc odrobinę spada. Może dzieje się tak dzięki powiększeniu otworu wydechowego? Oczywiście nie polecam tak ciężkich testów, bo to ponoć niezdrowe dla silnika, lecz uparłem się, żeby tak sprawdzić silnik (mam nadzieję, że nie będzie tego czytał Roman Kapler, bo mi gwarancję cofnie, że tak katuję silnik). Co do napędu jako całości, to denerwuje mnie tylko wciąż przewracający się do przodu kosz. Ogólnie jest on w porządku – wytrzymały i sztywny, ale ma taką niby drobną, lecz denerwującą wadę. Po rozwierceniu wydechu w cylindrze spalanie spadło z 4-4,5l, zaś obecnie wynosi 3,5-3,8l na godzinę lotu (ostatnie dwa loty) przy locie typu 80% lot/20% wygłupy.

    16 lipca 2014


    Długo nie pisałem, ponieważ po pierwsze nie miałem czasu, zaś po drugie mój silnik jest w… serwisie. Na szczęście awaria nie powstała sama, lecz z mojej winy. W moim napędzie Motoroma postanowiłem wymienić manetkę. Taki już jestem, muszę kombinować. Po zmianie zauważyłem, że czasami zacina się gaz przy dużych obrotach, jednak kilkukrotne wciśnięcie manetki odblokowywało przepustnicę. Problem w tym, że linka gazu wręcz zaczepia o śrubę H w gaźniku i trzeba na to zwrócić uwagę. Postanowiłem polatać trajką. Odpalam, daję gazu i nie mogę go ująć! Moc Motoromy jest duża, więc od razu dostałem sporego „kopa”. Nie byłem ustawiony pod wiatr i skrzydło poszło w jedną, zaś ja w drugą stronę i tak mnie szarpnęło, że przewróciłem się wraz z trajką. Uderzenie było dość mocne, ale zdążyłem zgasić silnik zanim trajka się przewróciła. Dzięki temu śmigło przetrwało. Uszkodzenia: kosz i pęknięty karter silnika firmy Minari, pilot cały i bez draśnięcia – tylko mocno wkurzony.


    RK180 Pęknięty karter po wywrotce

    Na szczęście śmigło jest całe, ale w kilku miejscach popękał kosz. Nie jestem zadowolony z tego pęknięcia, a raczej serii pęknięć, gdyż rurki są mało elastyczne i trudno się je prostuje. Próba wyprostowania twardych rurek jest ryzykowna, dla bezpieczeństwa wymienimy więc kilka, pomalujemy całość i będzie jak nowy. Stopka kosza przetrwała w całości.


    Widoczne wiele wad odlewu a w zaznaczonym miejscu – spora wada

    Jeśli chodzi o silnik, wysłałem go do producenta, który nie pozostawił mnie samego z problemem – nawet, jeśli była to moja wina. Roman Kapler zawiózł karter do Włoch, gdzie w siedzibie Minari stwierdzono, że odlew miał wadę (żużel i bąbelki gazu w odlewie), co spowodowało oderwanie się jednego z uchwytów silnika po uderzeniu. Włosi bezproblemowo wymienili karter na gwarancji i znów będę miał nowy silnik – wraz z przeróbkami. I za to lubię firmę Motoroma. Cenię Ich za cierpliwość do mnie i do moich nie zawsze dobrych pomysłów, które chyba dla świętego spokoju realizują…


    Rurki pękły w kilku miejscach

    Podsumowując dotychczasowy okres eksploatacji mogę stwierdzić, że:


    1.Motoroma RK180 w wersji z elektrosterterem jest za ciężka na start z nóg (producent zmienił mi na rozruch ręczny, ale z możliwością zamocowania w przyszłości elektrostarteru – w końcu codziennie mam inne pomysły),
    2.Zarówno firma Motoroma, jak i Minari zachowali się wzorowo i stanęli na wysokości zadania,
    3.Silnik Rk180 jest naprawdę fajny: posiada dużą moc, bajecznie łatwo się go odpala, mało pali, jak czegoś sam nie zepsuję, to się nie psuje, jest tani i występuje w wielu konfiguracjach.
    4.Zastanawiam się, czy karter Motoromy nie byłby dla mnie lepszy. Może jest brzydszy, ale można go spawać i dodatkowo najnowsze wersje karterów Motoromy są dopracowane. Poza tym jest tańszy. Karter Minari można tylko wymienić, gdyż nie da się go spawać, ale jest piękny. Oczywiście kartery się nie psują, lecz jeśli po gwarancji przywalicie mocniej, naprawa lub wymiana karteru Motoroma jest tańsza i do tego „od ręki”. Wybór wersji karteru pozostawiam Wam.

    Wady, które dotychczas zauważyłem:

    1.Kosz w mojej opinii powinien się bardziej giąć, niż łamać. Dla porównania przedstawiam zdjęcie kosza bezoplotowego Pawła Ścibiorskiego (Cygana), którym mocno przywaliłem – jak widać na zdjęciu – pogiął się, ale nie pękł. Upadłem na połówkę kosza i nie skaleczył mnie, podczas gdy w koszu Motoromy pękające rurki mogą powodować dodatkowe obrażenia.
    2.Silnik nie dorównuje Mosterowi agresywnością i płynnością, ale jest 2x tańszy, nie odbiega mocą czy łatwością odpalania, zaś w wersji z karterem Minari jest o wiele ładniejszy niż Moster. Poza tym naprawa Motoromy jest w razie awarii znacznie tańsza.



    Reasumując:
    na razie napęd oceniam na 4 (ocenę 5 ma u mnie jedynie Moster). RK180 ma ogromny potencjał. Materiał, z którego jest wykonany kosz, powinien być bardziej elastyczny, by się giął a nie pękał. Co do trajek: uważam, że jednak hamulec się czasem przydaje.

    CDN.

    Leszek Klich

    Źródło: paramotor.com.pl

  • Ocena:  
    ( 37 )      dobry
      Opinii:  

    1

      

    Dodaj swoją opinię

    Utworzony: 2016-04-24 17:03:18 ~~arkadiusz9021@wp.pl~~


    Ej kolego i autorze tego art. Czy możesz wyjaśnić w jaki sposób zacinała ci się przepustnica - no i z kąt ją wziąłeś ? Innymi słowy info dla Ciebie ; Gażniki membranowe nie mają przepustnicy!