Brian Milton - brytyjski motolotniarz, który wsławił się 59-dniowym przelotem z Londynu do Sydney oraz motolotniowym przelotem dookoła Świata postanowił, że kolejnym wyzwaniem z którym spróbuje się zmierzyć będzie przelot przez Atlantyk. Bez przystanków.
Za swoje dwa wielkie motolotniowe osiągnięcia Brian Milton został odznaczony wyróżnieniem Britannia Trophy w 1998 roku, jednym z największych światowych odznaczeń lotniczych oraz Seagrave Trophy – nagrodą przydzielaną wielkim sportowcom. Dzięki tym wyróżnieniom Brian Milton już wtedy mógł się swobodnie poczuć między takimi ludźmi jak John Alcock, Bert Hinkler, Alan Cobham, Malcolm Campbell, Amy Johnson i Jackie Stewart.
Śmiały Brytyjczyk postanowił jednak powtórzyć swoje wyjątkowe osiągnięcie, jakim był motolotniowy przelot przez Atlantyk jaki miał miejsce w trakcie jego 80-dniowej podróży dookoła świata. Brian pokonał wtedy Ocean w kilku etapach, a tym razem postanowił przelecieć z Nowej Funlandii w Kanadzie do Irlandii za jednym razem - bez przystanków.
W czerwcu 2001 roku Brian Milton i jego statek powietrzny dotarli do Nowego Jorku. Kluczowym elementem tak długiego przelotu miał być zbiornik na paliwo, który musiał pomieścić benzyny na ponad 30 godzin lotu. Zamiast standardowego, kilkudziesięciolitrowego zbiornika, Brian skonstruował specjalny, 416-litrowy bak, który odpowiednio dopasował do miejsca pasażera w jego motolotni. Po dotarciu do Stanów Zjednoczonych Brian musiał wpierw złożyć motolotnię, która dotarła drogą morską w kilku częściach. Po kilku dniach i nastaniu dobrej pogody Brytyjczyk wystartował z Caldfield Airfield złożoną, kompletną motolotnią, w 10-godzinny lot do Halifax w Nowej Szkocji.
Brian Milton - Escape by Microlight część 1:
W trakcie tego ponad 600-milowego lotu Milton zaczął martwić się o większą niż planował konsumpcję paliwa. Oprócz większej wagi całego statku powietrznego wyposażonego w zdecydowanie większy zbiornik paliwa, na niekorzyść wpływał właśnie powiększony, kanciasty bak, który generował większy opór aerodynamiczny. Po kilku godzinach lotu nad wodami Atlantyku Brian dotarł w końcu do wybrzeży Nowej Szkocji. Pogarszająca się pogoda i niska podstawa chmur uniemożliwiła mu jednak zaplanowane lądowanie w Halifax. Brian musiał nieco zboczyć z kursu by wylądować w Yarmouth.
Brian Milton - Escape by Microlight część 2:
Kolejny dzień przywitał Briana bezchmurną pogodą, dzięki czemu motolotniarz nie tracąc czasu postanowił zatankować nieco paliwa i wyruszyć do Halifax. W kilka chwil po starcie przestał działać FlyDat, urządzenie obliczające spalanie paliwa i jego pozostałą ilość. Po trzech godzinach lotu w wietrznych warunkach Brian dotarł do Halifax. Kolejny etap podróży to lot do Sydney i dalej do St. John's w Nowej Funlandii. Poza pogarszającą się pogodą, która zmusiła go do lądowania w małej miejscowości Stephenville, Brian martwił się o niektóre przyrządy elektroniczne w jego motolotni, które przestały działać. W trakcie jego drugiego dnia pobytu w tym mieście do Briana dotarła wiadomość, że Kanadyjskie Ministerstwo Transportu uziemiło jego próbę pokonania Atlantyku za pomocą motolotnia. Według Kanadyjskich władz, 416 zbiornik był niezgodny z przepisami. Poza tym, Brian nie posiadał uprawnień IFR, obowiązkowych przy lotach transatlantyckich, a których ze względu na wyposażenie motolotni, posiadać nie mógł.
Nie mając innego wyjścia, Brian musiał dostosować swoją motolotnię do wymagań określonych kanadyjskimi przepisami. Zdeterminowany, postanowił nie poddać się i znajdując odpowiedni hangar, po kryjomu zdecydował się ponownie zamontować duży, kilkuset litrowy bak. Po odpowiednich modyfikacjach, Brian prosto z hangaru wykołował i od razu wystartował nie wdając się w żadne dyskusje z zarządzającymi lotniskiem.
Brian Milton - Escape by Microlight część 3:
Podczas spokojnego lotu do St.John's, podziwiając spokojne, leśne krajobrazy pozbawione wszelkich zabudowań i jakiejkolwiek cywilizacji, niespodziewanie - w odległości 150-200 stóp od niego przeleciał wojskowy samolot odrzutowy, który prawdopodobnie nawet nie zauważył zdecydowanie wolniej lecącej motolotni. Po kilku godzinach spokojnego lotu Brian napotkał dalsze kłopoty w postaci gęstej mgły i przez chwilę zastanawiał się nad lądowaniem na lotnisku w Gander przy obecności miejscowych władz, co zapewne zakończyłoby jego udaną ucieczkę z Stephenville.
W końcu, w gęstej mgle i zapadających ciemnościach znalazł lądowisko, które uratowało zarówno jego wyprawę jak i życie. Następnego dnia, przy pomocy kilku życzliwych mieszkańców udaje mu się zatankować swoją motolotnię pod korek, aby wyruszyć przez Atlantyk do Irlandii. W trakcie próby startu zbyt ciężka motolotnia nie mogła nabrać wysokości i Milton postanowił przerwać wznoszenie. Podczas przyziemienia motolotnia została poważnie uszkodzona, co zakończyło całą historię lotu Briana Miltona przez Atlantyk. Zrezygnowany Brytyjczyk zdał sobie sprawę, że ostatnie lądowanie mogło się zakończyć o wiele gorzej niż tylko zniszczeniem zawieszenia jego motolotni. Świadomość możliwości wybuchu 400 litrów paliwa, które miał na plecach zapewne wpłynęło na na jego dalsze plany i śmiałe wyprawy.
W dwa lata po tym wydarzeniu Kanadyjskie Ministerstwo Transportu ukarało Miltona grzywną w wysokości 3 tyś dolarów kanadyjskich. Całą niesamowitą historię Brian opisał w swojej książce „Chasing Ghosts” wydanej w Wielkiej Brytanii w 2002 roku.
0
Dodaj swoją opinię