Lotem z Londynu do Sydney planuje Martin Bromage rozpocząć nowy, 2010 rok. Śmiała wyprawa Brytyjczyka rozpocznie się w poniedziałek 18 stycznia.
Fot. flytoaus.com
Wielka podróż Martina Bromaga ma polegać na samodzielnym przelocie dwuosobową motolotnią z lotniska Gloucestershire Airport pod Londynem do Australii. Trasa lotu przebiegać będzie przez 18 różnych krajów.
Poza problemami politycznymi i niebezpieczeństwami jakie Bromage może napotkać na swojej drodze (Pakistan), zmagać się będzie z różnymi niekorzystnymi warunkami pogodowymi oraz lotem nad rozległymi morzami. Cała podróż powinna potrwać około 6 tygodni przy zakładanym przez pilota dziennym nalocie około 7-8 godzin i 500 milach.
Fot. flytoaus.com
Z okazji tego wyjątkowego przelotu Martin organizuje zbiórkę pieniędzy dla organizacji charytatywnej Help the Heroes, która zajmuje się pomocą dla rannych Brytyjskich żołnierzy walczących w Iraku i Afganistanie.
Martin przewiduje, że lot będzie trwać sześć tygodni, a trasa przebiegać będzie przez następujące kraje: Anglia - Francja - Włochy - Grecja - Egipt - Arabia Saudyjska - Katar - Dubaj - Oman - Pakistan - Indie - Bangladesz - Birma - Tajlandia - Malezja - Singapur - Indonezja - Australia.
2700 mil pustyni - 2000 mil wody - 500 mil dżungli
Lot Martina Bromaga obejmie 21730 km (11733 mil morskich) nad pustyniami, morzami i dżunglami. Oprócz wyzwań terenowych Martin napotka kilka ogromnych otwartych zbiorników wodnych i przelot przez jedne z najbardziej nieprzyjaznych terenów na świecie. Pojawiają się również znaczące wyzwania logistyczne, biurokratyczne i polityczne do pokonania.
Chociaż motolotnie spełniają rygorystyczne wymogi brytyjskie (BCAR sekcji S) nie ma uzgodnionych międzynarodowych normy lub zatwierdzeń w tej sprawie w wielu krajach na trasie. Załatwienia więc wymagały specjalne pozwolenia aby móc latać w niektórych krajach.
Fot. flytoaus.com
Początek podróży znajduje się w Anglii. Pierwszym istotnym elementem będzie przekroczenie kanału La Manche. Potem Martin skieruje się na południe aby z Francji polecieć do Włoch. Przez liczne małe greckie wyspy po raz pierwszy zmierzy się z 300 milami otwartego morza w podróży do Aleksandrii w Egipcie. Opuszczając Egipt w Luksorze pokona kolejny jeszcze dłuższe (330 mil) przejście przez Morze Czerwone do Jeddah. Lot będzie kontynuowany przez Arabię Saudyjską i dalej Katar, Dubaj i Oman.
Po 220-milowym przeskoku przez Zatokę Omańską znajdzie się w Pakistanie, i poprzez Gwardar i Karaczi zobaczy Indie a w nich Ahmedabad, Bhopal, Raipur i Kalkutę. Przez Bangladesz i Birmę trafi do Tajlandii gdzie na dzień zatrzyma się w Bangkoku. Kolejnymi żelaznymi punktami podróży będą Kuala Lumpur, Dżakarta, Bali. Ostatnia część lotu to przeskok z Indonezji przez morze Timor. Po 280 milach nad wodą Martin dotrze w końcu do północnej Australii.
Fot. flytoaus.com
Motolotnia, która będzie towarzyszyła Martinowi w tej niezwykłej podróży to znany i bardzo szybki brytyjski wózek QuickR ze 100-konnym silnikiem Rotax 912S. Dodatkowy zbiornik paliwa zwiększy pojemność do 130 litrów, a to umożliwi Martinowi loty trwające nawet do 8 godzin i zasięg ponad 500 mil (800 km). Pięć miniaturowych kamer wideo zostanie zainstalowanych na motolotni w celu rejestrowania wszystkich aspektów lotu. Za pośrednictwem internetu wszyscy zainteresowani będą mogli w dowolnej chwili poznać aktualną pozycję pilota w drodze do Australii. Wyposażony w kolorowy system GPS, radio UKF oraz różne urządzenia zwiększające bezpieczeństwo, w tym ponton ratunkowy na wypadek wodowania motolotnia jest bardzo dobrze przygotowana do tak poważnego zadania, jakim niewątpliwie jest lot do Australii.
Fot. flytoaus.com
Urodzony w Cheltenham w 1960 roku Martin Bromage rozpoczął swoją karierę zawodową w inżynierii i chemii przemysłowej. Obecnie zaangażowany jest w branżę nieruchomości. Jak sam przyznaje, dręczy go wieczny apetyt na przygody i wyzwania. Spędził wiele lat ścigając się motocyklami. Oprócz tego także nurkował, pływał kajakiem, uprawiał wspinaczkę górską. Jest doświadczonym pilotem motolotni, paralotni i śmigłowców.
0
Dodaj swoją opinię