2008-03-12

Latanie to sposób na życie

Wywiad z Martą Najfeld, 28-latką która jest autorką 16 szybowcowych rekordów Polski i trzech świata. Marta Najfeld jest pilotem instruktorem szybowcowym, zawodowym pilotem samolotowym z uprawnieniami do lotów na samolotach wielosilnikowych i wg wskazań przyrządów, posiada uprawnienia polskie, amerykańskie, niemieckie i czeskie.

Sylwia Śmigiel: Jak się zaczęła Pani przygoda z lataniem?

Było to zupełnie inaczej niż w przypadku moich kolegów z lotniska. Nie kleiłam modeli ani nie marzyłam o zostaniu pilotem. Uczyłam się w polsko-niemieckim gimnazjum w Gartz nad Odrą i tam poznałam mojego chłopaka. Bogdan całe dnie spędzał na lotnisku, więc w końcu postanowiłam zobaczyć, co on widzi w tych szybowcach. Kiedy już tam spędziłam cały dzień na lotnisku jego instruktor zabrał mnie na jeden lot. Kiedy wróciłam na ziemię wiedziałam, że muszę latać. To było coś zupełnie innego niż wcześniej przeżyłam. Podobało mi się latanie samolotami pasażerskimi, ale nie czułam tego co w szybowcu, tej bliskość natury, tego spokoju.

Kiedy zaczęła Pani latać?

Pierwszy raz poleciałam, kiedy miałam 19 lat. Było to tuż po maturze i nie chciałam czekać na kolejne loty. Szybko odbyłam w Aeroklubie Szczecińskim szkolenie i zdobyłam licencję pilota szybowcowego. Po dwóch latach zdobyłam także licencję pilota samolotowego turystycznego. Dzięki temu mogłam latać w Aeroklubie jako pilot holujący szybowce.

Szybko do tych licencji dołączyła Pani kolejne...

Wszystko dzięki temu, że studiuję na Wydziale Techniki Lotniczej i Kosmicznej na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie. Moja uczelnia współpracuje z Lufthansą i Boeingiem. Udało mi się znaleźć w gronie studentów, którzy zostali zakwalifikowani na półroczne praktyki w siedzibie Boeinga w Seattle. Przez pół roku pracowałam w grupie osób, która zajmowała się głównie programowaniem symulatorów lotów. Ale oczywiście nie odpuściłam latania. Ponieważ w Stanach nie jest to drogie, zrobiłam bardzo dużo uprawnień samolotowych m.in. IFR, licencję zawodową na samoloty jedno- i wielosilnikowe.

W 2005 roku w Stanach ustanowiła też Pani swój pierwszy rekord...

Po spędzeniu wielu godzin w samolotach, chciałam też polatać na szybowcach. Wsiadłam w samochód i pojechałam do Nevady, gdzie są świetne warunki do latania. Na Minden Tahoe Airport spędziłam cztery miesiące i wydałam wszystkie pieniądze, które zarobiłam w USA.

Zawsze starałam się oblecieć wcześniej ustaloną trasę. Kiedyś uświadomiłam sobie, że mogę przy okazji spróbować bić szybowcowe rekordy. Ale nie sądziłam, że do kraju wrócę z czterema rekordami Polski i jednym świata. To wszystko dzięki Bogdanowi, który przyjechał do Nevady by mnie trenować i motywować. Bez niego byłoby to niemożliwe.





Teraz rekordów jest dużo więcej.

Tak, mam już na koncie 16 rekordów Polski i trzy świata. Ale w planach mam już kolejne. A kiedy skończę je bić, to wezmę się za bicie swoich własnych. Nie zamierzam odpuścić. Jak raz się zacznie, to nie da się przestać.
Jednak nie będę ukrywać, że pomoc sponsora wiele przedsięwzięć by ułatwiła i na pewno rekordów byłoby więcej. W tym roku zamierzam intensywniej poświęcić się lataniu zawodniczemu. W planie są starty zarówno w zawodach szybowcowych, jak i mistrzostwach polski. Wiąże się to dla mnie z dodatkowym wysiłkiem finansowym, ale nie mogę pozwolić, by taki „drobiazg” pokrzyżował moje ambitne plany.

Z którego osiągnięcia jest Pani najbardziej dumna?

Najbardziej się cieszę z rekordów świata. Ale każde osiągnięcie jest dla mnie tak samo ważne, z każdym wiąże się oddzielna historia. Latanie rekordowe to nie jest bezpośrednia rywalizacja z innymi. Człowiek od samego początku jest tylko sam ze sobą. Bicie każdego rekordu to jest ogromna praca, która polega przede wszystkim na walce z samym sobą, w własnymi słabościami, wątpliwościami. Najpierw trzeba zrobić wszystko, by znaleźć się w odpowiednim miejscu na ziemi, o odpowiedniej porze roku, zdobyć odpowiedni sprzęt, poznać dobrze teren, nad którym się lata, przygotować możliwe opcje tras, wybrać odpowiednią trasę do przewidywanych warunków atmosferycznych i wystartować o odpowiedniej porze. Gdy wszystkie wcześniej wymienione warunki zostaną spełnione, pozostaje już „tylko” oblecieć trasę i potem zająć się tonami formalności celem uznania lotu jako rekordowy. Proces taki trwa około 4 miesięcy.
Czasem lot rekordowy się nie udaje i kończy lądowaniem w terenie przygodnym. Mówi się jednak, że szybownicy, którzy nie lądują w polu, po prostu nigdy nie lecą wystarczająco daleko.

Kończy właśnie Pani studia. Zobaczymy Panią za sterami boeinga jakiś linii lotniczych?

Boeinga może pilotować wiele osób. Dla mnie nie jest to marzeniem życia. Jakoś jednak trzeba zarabiać pieniądze na latanie szybowcowe, więc prawdopodobnie niedługo zasiądę za sterami samolotu pasażerskiego. Moim celem jednak jest zostanie pilotem doświadczalnym i oblatywanie dla firm lotniczych nowych samolotów. Do tego trzeba być pilotem i inżynierem. Właśnie piszę pracę dyplomową i kończę studia, więc szanse na realizację tego marzenia mam coraz większe.

Kiedy zostanie Pani pilotem doświadczalnym zrezygnuje Pani z bicia rekordów?

Na pewno nie. Zresztą latem znów jadę do Stanów po kolejne rekordy. Nie chcę także rezygnować ze szkolenia młodzieży w Aeroklubie Szczecińskim. Robię to za darmo, ale jest to dla mnie bardzo ważne. Dawno nie czułam się tak wspaniale, jak w momencie gdy mój pierwszy uczeń wykonał samodzielny lot.





Ma Pani dopiero 28 lat a osiągnęła tyle, że można by obdarzyć tym kilka osób. Jaki jest Pani przepis na sukces?

Wszystko, co osiągnęłam jest okupione wieloma wyrzeczeniami. Odkąd zaczęłam latać nie mam czasu na wakacyjne wyjazdy, jakieś przyjemności. W dodatku latanie to droga pasja i każdą złotówkę zostawiam na lotnisku. Ale nie żałuję tego. Nie brakuje mi wygrzewania się na plaży. Poświęcam się temu co robię w 100 procentach, bo dla mnie jest to sposób na życie.

Dziękuję za rozmowę
Sylwia Śmigiel

Ocena:  
( 10 )      nie oceniany
  Opinii:  

2

  

Dodaj swoją opinię

Utworzony: 2010-01-04 22:39:06 ~~Anonim~~

Marto, gratuluje. Jestes kobieta jeszcze bardzo mloda, a osiagnelas juz tak wiele. Jestem pod wrazeniem. Zycze powodzenia, dalszych sukcesow w sportach lotniczych. Zacznij latac zawodowo na duzych. Pieniadze sa wazne, jak slusznie zauwazylas. Pozdrawiam. Robert

Utworzony: 2008-03-14 12:10:34 pavvello

Sylwio wkradł Ci się błąd    "tego mam marzenia mam coraz większe." w pytaniu "Kończy właśnie Pani studia. Zobaczymy Panią za sterami boeinga jakiś linii lotniczych?"