2012-03-12

Każdy człowiek powinien mieć w życiu pasję – wywiad z Agnieszką Radziuk

Agnieszka Radziuk ma 27 lat. Na co dzień pracuje dla dystrybutora włoskiej palarni kawy. Po pracy jednak bierze do ręki aparat, jedzie na lotnisko i realizuje swoją pasję, którą jest fotografowanie samolotów. Jeżeli chcecie bliżej poznać tę spotterkę z Warszawy zapraszamy do lektury.

Bogusław Pogoda: Od jak dawna interesujesz się lotnictwem i dlaczego akurat ta dziedzina? Czy pamiętasz jak to wszystko się zaczęło?

Agnieszka Radziuk: Fascynacja lotnictwem rozpoczęła się bardzo dawno temu. Zaskakujące jest jednak to, że przez wiele lat uśpiona gdzieś pasja drzemała i czekała na swój dzień. Gdy sięgnę pamięcią, pierwszym plakatem, który nakleiłam na szybie w drzwiach pokoju był plakat magazynu Focus przedstawiający samoloty pasażerskie. Chwilę później pojawiły się modele maszyn, które sklejałam i wieszałam pod sufitem. Do dzisiaj pamiętam, jak moja mama mówiła: „Sama będziesz malowała sufit jak ta taśma odejdzie z tynkiem”. Pierwszą fascynację wielkością wzbudził ogromny sterowiec, który przelatywał nad blokiem, w którym mieszkałam na warszawskich Bielanach. Potem były szybowce, Cessny, które krążyły nad osiedlem – wszystko co wznosiło się ponad horyzont. Nic jednak tak nie fascynowało i jednocześnie nie zastanawiało mnie jak samoloty – te wysoko i to odwieczne pytanie dziecka „ciekawe dokąd lecą?”. Czas mijał, pojawiały się inne zajęcia, pasje, a samoloty zeszły na dalszy plan. Do pewnego pamiętnego dnia …

BP: Czy myślałaś żeby związać jakoś swoją przyszłość z lotnictwem? Jeśli tak to w jakim charakterze?

Jeszcze parę lat temu chciałam połączyć zawodowe ratownictwo medyczne z … lataniem. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe to marzenie, którego spełnienie nie było realne w Polsce. Ratownictwo medyczne, a raczej kobieta w tej branży nie miała zbyt dużego pola manewru. Brak odpowiedniej ustawy przekreślił marzenia.





BP: Kobiet, które interesują się lotnictwem w porównaniu do mężczyzn jest raczej zdecydowanie mniej. Wiem, że jesteś spotterką. Od jak dawna fotografujesz samoloty?

AR: Dokładnie 19 marca minie rok. To był pamiętny dzień. Na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina wylądował wtedy Airbus A380. Od pierwszych informacji w mediach o przylocie coś „wierciło” mi dziurę w brzuchu. W poprzedzający wydarzenie dzień przyjaciel dał mi aparat (śmieszne „cykadło” – kompakt), pokazał co i jak mam poustawiać. Do dzisiaj śmieję się jak to sobie przypomnę, nie mając pojęcia czym jest przesłona, ISO, jak ustawić aparat. Jak pomyślę teraz, jakie można byłoby zrobić zdjęcia to przechodzą mnie ciarki. Tłum ludzi idący wzdłuż ul. Na Skraju na Paluchu powodował przyjemne mrowienie. Bardzo zaskoczyło mnie wtedy, że tyle osób może się interesować tym olbrzymem. Od tamtego dnia pod płotem byłam praktycznie codziennie, nawet chociażby na moment, na poranną kawę i popatrzeć, posłuchać, poczuć te przyjemne wibracje. Niewątpliwie zaletą było mieszkanie tuż obok lotniska.



BP: Wiem również, że należysz do stowarzyszenia Warsaw Spotters. Od jak dawna i jakie warunki musiałaś spełnić, żebyś została do niego przyjęta?

AR: Praktycznie po przejściu rekrutacji zgłoszenia zostały przekazane do Państwowych Portów Lotniczych, które poddały naszą kandydaturę weryfikacji. Pod koniec marca odbieramy Identyfikatory Stowarzyszenia Warsaw Spotters. Warunkiem dostania się do stowarzyszenia było udokumentowanie (galeria osobista, bądź też jakakolwiek inna galeria) swojej obecności pod płotem lotniska (w miarę regularna oczywiście). Tzw. „sezonowych” spotterów jest mnóstwo, a stowarzyszeniu zależy na osobach regularnie robiących zdjęcia na lotnisku.



BP: Jesteś w stanie mi powiedzieć ile zdjęć do tej pory wykonałaś? Oczywiście chodzi mi o te dobre już przez Ciebie wyselekcjonowane.

AR: Zdjęć opublikowanych (w porównaniu do znajomych spod płotu) mam niewiele. Trochę ponad 200. Cieszy mnie każde zdjęcie, a były ich tysiące. To ułamki sekund, inny kąt światła, inne ujęcie samolotu, inny model. Zdjęcia publikuję od września zeszłego roku. W tym miejscu należałoby podziękować osobie, która całkowicie anonimowo pochwaliła moje zdjęcie i zachęciła do wstawienia na galerię lotniczą. Tajemniczy bywalec lotniska podpowiadał jak je obrabiać i na co zwracać szczególną uwagę. Był zawsze chętny do pomocy, służył radą i dawał potężną ilość „powera”. To prawdopodobnie pierwsza osoba, która „wprowadziła” mnie w tajniki robienia zdjęć. Kiedyś napisał : ”Aga, to pasja którą emanujesz. Nie pozwól, byś samoloty oglądała jedynie na ekranie monitora”. To spowodowało, że przychylnie i pomocnie podchodzę do ludzi, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z fotografią lotniczą. Spotterzy pod płotem byli mi bardzo pomocni. Nie potraktowali mnie z góry, radzili jak ustawić aparat, co ma wpływ na końcowy efekt.



BP: Czy oprócz Lotniska Chopina masz jeszcze jakieś swoje ulubione, gdzie szczególnie lubisz fotografować czy warszawski port jest ten naj?

AR: To pytanie retoryczne? Póki co warszawski port lotniczy jest moim ulubionym. Planuję jeszcze w tym roku poznać inne- większe. Kusi Frankfurt, Berlin i naturalnie Londyn - Heathrow.



BP: Gdzie najbardziej marzy Ci się spotting?

AR: Mekka spotterów, czyli lotnisko Princess Juliana International Airport w Saint Maarten w Antylach Holenderskich.

BP: Fotografujesz coś jeszcze czy tylko same samoloty?

AR: Tylko samoloty, aczkolwiek problematycznym staje się oglądanie zdjęć zupełnie nie związanych z lotnictwem. Zamiast ładnego krajobrazu widzę plamę na matrycy, szumy na niebie, czy horyzont, który „leci” w którąś ze stron.



BP: Gdzie można obejrzeć Twoje zdjęcia?

AR: Moje zdjęcia można obejrzeć w galerii lotniczej EPWA.PL, która zrzesza ludzi robiących zdjęcia nie tylko na warszawskim lotnisku. Założyciele galerii to ludzie z pasją, którzy chętnie pomagają nowym użytkownikom. Nie zamykają się w suchych określeniach błędów na zdjęciu. Konstruktywna uwaga może być bardzo pomocna przy obróbce następnych zdjęć.



BP: Jesteś w stanie przypomnieć sobie swoje pierwsze zdjęcie lotnicze jakie wykonałaś? Może posiadasz je w swoich zbiorach i zechcesz się nim pochwalić?

AR: Wiedziałam, że padnie to pytanie. Poniżej zamieszczam pierwsze zdjęcia: wcześniej opisany Airbus A380 oraz Lockheed C-5B Galaxy.





BP: Jakim sprzętem fotografujesz?

AR: Pierwszym aparatem, którym robiłam zdjęcia był FujiFilm SC600, a następnym użyczonym od przyjaciela Canonem 40D. Był to skok na głęboką wodę i poznawanie tajników robienia zdjęć. Obecnie fotografuję użyczonym aparatem Canon 400D. Dodatkowo używam pierwszego własnego obiektywu Tamron 70-300mm. Od września przez moje ręce przewinęło się mnóstwo obiektywów; testowałam, szukałam czegoś, co mogłoby mnie zadowolić pod względem jakości uzyskanych zdjęć.



BP: Twoje szczególnie ulubione miejsce do fotografowania na Lotnisku Chopina to…?

AR: Wbrew pozorom nie mam ulubionego miejsca. Każde z dostępnych pozwala uzyskać zupełnie inny kadr samolotu. Wszystko jest zależne od pory dnia oraz światła, które pada na samolot. Są takie dni, kiedy przyjeżdżam pod płot tylko po to by popatrzeć na samoloty. To takie chwile, kiedy tłum ludzi nie jest wskazany.



BP: Czy zdarza Ci się podróżować na inne lotniska? Jeśli tak to na jakie najczęściej?

AR: Wszystko jeszcze przede mną. Z całą pewnością w tym roku odwiedzę największy port lotniczy w Europie – Frankfurt - Main.

BP: Czy jeździsz też na pokazy lotnicze? Jeśli tak to na jakie? Może masz plany wyjazdowe na najbliższy czas?

AR: Z racji zbyt krótkiego stażu „pod płotem” nie dane mi było nigdy pojechać na pokazy lotnicze. Rok się dopiero rozpoczął, na niejednym z pokazów z pewnością się spotkamy.





BP: Wiele znanych mi osób z kręgu spotterów ma swój ulubiony samolot, który szczególnie lubią fotografować. Czy Ty również zaliczasz się do takich osób?

AR: Moim zdecydowanym faworytem, jak również znaczącego grona ludzi, których poznałam jest McDonnell Douglas MD-11F. Uwielbiam go do tego stopnia, że ilekroć widzę jego ikonkę na radarze (flightradar24.com), przelatującego nad Warszawą, wychylam się popatrzeć na niego na wysokości przelotowej.

BP: Co takiego pięknego jest w samolotach, że tak Cię urzekły? Czy tylko pasażerskie, czy może również te mniejsze lub wojskowe?

AR: Myślę, że każda osoba fascynująca się lotnictwem odpowiedziałaby podobnie – majestat z jakim latają, moment przyziemienia, bądź wzbijania się w przestworza. Wielkość, zapach nafty, dźwięk silników, linia kadłuba, skrzydeł…



BP: Ile godzin średnio spędzasz na lotnisku? Jesteś w stanie to zliczyć?

AR: Gdybym miała możliwość, to najchętniej pracowałabym na lotnisku, by być blisko samolotów. Pod płotem jestem w każdej wolnej chwili, wszystkie weekendy, wolne dni, chwile wyrwane w ciągu dnia. Ogólnie nie jestem w stanie tego policzyć.



BP: Czy masz inne zainteresowania/hobby oprócz lotnictwa?

AR: Uwielbiam wędkować, nieskrępowanie plątać żyłkę, urywać spławiki i godzinami „moczyć” kij w wodzie. Nigdy nie rozumiałam taty, który siedział na brzegu i wpatrywał się w taflę wody. Dzisiaj wiem, że nie ma nic bardziej wyciszającego. Dodatkowo relaksuje mnie jazda samochodem. Moim marzeniem w dzieciństwie było zrobienie kursu mechanika i kupienie starego UAZa. Ponadto może zabrzmi to strasznie, ale pasją jest też moja praca. Lubię to co robię.

BP: Jaki samolot chciałabyś mieć jeszcze w swojej kolekcji?

AR: Nie kolekcjonuję samolotów. Irytuje mnie natomiast podeście niektórych: „Nie jadę pod płot, bo nudy, bo już mam ten samolot, bo już mam tę rejestrację.” To jest pasja, czy wyścig szczurów? Kto zrobi więcej zdjęć, kto będzie miał więcej odsłon zdjęcia, kto pierwszy wrzuci zdjęcie na galerię? Bawi mnie takie podejście, niezmiennie.



BP: A teraz cofamy się w czasie. Czy gdybyś miała jeszcze raz wybierać to czy ponownie zdecydowałabyś się na samoloty?

AR: Z całą pewnością TAK! Cofnęłabym się jednak znacząco w czasie, by rozpocząć tę przygodę dużo wcześniej, by móc zobaczyć samoloty, które już zostały wycofane z użytku.



BP: Co o Twojej pasji myśli najbliższe otoczenie? Mam tutaj na myśli rodzinę.

AR: Rodzina, znajomi rok temu myśleli, że to słomiany zapał, że WOW wywołane przylotem Airbusa A380 minie szybko. Jedni pytają dlaczego samoloty, inni, dlaczego nie związać z tym przyszłości. Cieszą się chyba, że nie związałam się z ratownictwem medycznym. Ponadto nieustająco zastanawiają się co jest w samolotach takiego, co może urzekać. Myślę, że mają neutralne podejście. Poza tym uważam, że każdy człowiek powinien mieć w życiu pasję, choćby najdziwniejszą, taki kawałek świata zrozumiały tylko dla siebie, który pozwala oderwać się od rzeczywistości, która nas otacza.



BP: Jak spotterzy są traktowani na lotnisku w Warszawie przez służby lotniskowe? Wiem, że kiedyś podczas wizyt samolotów z Izraela bywało z tym różnie. Czy coś w tym temacie się zmieniło?

AR: Panowie ze służby ochrony lotniska i ochrony linii El Al przejdą chyba do historii. Niestworzone opowieści o nich słyszałam, a prawda jest taka, że takie jest ich zadanie – zapytać nas po co przyjechaliśmy, spisać numery samochodu. Służba Ochrony Lotniska na tyle często nas widuje, że potrafi zatrzymać się pod drugiej stronie płotu, zagadać, bądź po prostu uśmiechnąć się przejeżdżając. Na całym świecie są spotterzy. W Polsce podejście do osób robiących zdjęcia pod płotami lotnisk zmienia się na dobre. SOL nie postrzega nas jako zagrożenie, wręcz przeciwnie. Częstotliwość obecności spotterów pod płotem w wielu dziwnych miejscach wpływa na bezpieczeństwo - bo jesteśmy wyczuleni na różne anomalia - ludzi podejrzanych, bądź zwyczajnie zwierząt, które przedarły się na teren lotniska.



BP: A jak traktują Cię koledzy „po fachu”? Z dystansem/przymrużeniem oka, czy raczej starają się być mili i pomocni?

AR: Personalnie bywa różnie. Płot jest na szczęście tak długi, że niektórym nie trzeba wchodzić w drogę. Od samego początku panowie traktowali mnie trochę po „macoszemu”, ale im częściej się pojawiałam, tym szybciej się przekonywali. Nie ukrywam, byli bardzo pomocni na początku i są do tej pory za co im serdecznie bardzo dziękuję.



BP: Twoja najbardziej zabawna historia podczas spottingu?

AR: Są dni, kiedy po wizycie na lotnisku boli mnie brzuch od śmiania się, a śmieszne sytuacje powtarza się jeszcze tygodniami. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie jednej konkretnej historii, ale indywidualizm osób przyjeżdżających pod płot wpływa na magię całego spottingu.

BP: Masz swoją ulubioną linię lotniczą?

AR: Z liniami lotniczymi nie jest jak z markami samochodu. Uwielbiam poszczególne malowania samolotów, to coś co je wyróżnia. To stanowi o ich wyjątkowości.



BP: To w takim razie, które malowania szczególnie Ci się podobają?

Naturalnie KLM – piękne malowanie. Ponadto uwielbiam barwy Aer Lingus. Może też większość zaskoczę Cię, ale Wizz Air mi się podoba, bo wprowadza odrobinę słodyczy w niejeden szary dzień. Dodatkowo jeszcze obok tych linii mogę postawić DHL.





BP: A co sądzisz o nowym malowaniu Polskich Linii Lotniczych LOT?

AR: Wbrew opinii wielu spotterów nowe malowanie LOT-u bardzo mi się podoba. Wprowadza świeżość, poza tym to zawsze coś innego niż dotychczas.



BP: Pamiętasz swój pierwszy lot samolotem? Jeśli tak to czy mogłabyś nam go opisać?

AR: Zaskoczę Was. Pomimo, że samoloty są moją pasją, od zawsze bałam się wysokości i przestrzeni otwartej. Pierwszy raz wzbiłam się w przestworza szybowcem. To był prezent na 25 urodziny (GiftBox upoważniający mnie do przelotu szybowcem w Aeroklubie Warszawskim). Najwyraźniej z całego wydarzenia pamiętam myśl, która mnie wtedy ogarnęła: „ok, założyli mi spadochron, ale nie powiedzieli jak z niego skorzystać...” Po 20 minutowym locie wyszłam na miękkich nogach obiecując sobie, że nigdy nie będę latać. Pierwszy lot prawdziwym samolotem? Lot inauguracyjny Warszawa - Rzeszów z OLT JetAir. Byłam pod wielkim wrażeniem z jaką mocą samolot przebija się przez chmury, jak małe dziecko z szeroko otwartymi oczami patrzyłam przez okno. Po tym locie – chciałam więcej!



BP: I ostatnie pytanie. Co byś doradziła innym dziewczynom, które myślą o fotografowaniu samolotów, jednak boją się zacząć?

Ogólnie do osób, które przychodzą pod plot i nie wiedzą jak zacząć mogę powiedzieć by się nie bali. Śmiało podchodzić, pytać, nie bać się, spotterzy nie gryzą. Dużo osób trafia do mnie poprzez facebooka, pytając o wiele spraw. Później widzę ich zdjęcia w galerii. To naprawdę cieszy.

BP: Dziękuję serdecznie za rozmowę.

AR: Ja również dziękuję.

fot. Agnieszka Radziuk
Bogusław Pogoda

Ocena:  
( 126 )      nie oceniany
  Opinii:  

169

  

Dodaj swoją opinię

Utworzony: 2017-03-24 04:55:17 ~~albuterol~~

Albuterol HFA is the prescription of inhaled drug that is used to treat or prevent the age of four or more human bronchial reversible obstructive pulmonary disease. albuterol inhaler, bronchospasm (EIB) for up to 4 years of age or older. administration to a patient. Ventolin HFA is not known whether it is safe and effective in less than 4 years of age.

Utworzony: 2017-03-24 04:19:36 ~~albuterol inhaler~~

Albuterol HFA is the prescription of inhaled drug that is used to treat or prevent the age of four or more human bronchial reversible obstructive pulmonary disease. albuterol, bronchospasm (EIB) for up to 4 years of age or older. administration to a patient. Ventolin HFA is not known whether it is safe and effective in less than 4 years of age.

Utworzony: 2017-03-23 19:13:52 ~~albuterol~~

Albuterol HFA is the prescription of inhaled drug that is used to treat or prevent the age of four or more human bronchial reversible obstructive pulmonary disease. albuterol, bronchospasm (EIB) for up to 4 years of age or older. administration to a patient. Ventolin HFA is not known whether it is safe and effective in less than 4 years of age.

Utworzony: 2017-03-21 12:17:23 ~~ventolin~~

Ventolin HFA is a prescription inhaled drug used to treat or prevent bronchospasm in people aged 4 years and older with reversible obstructive airways disease. ventolin inhaler is also used to prevent physical exercise of bronchospasm (EIB) in patients 4 years of age or older. It is not known whether Ventolin HFA is safe and effective in children under 4 years of age.

Utworzony: 2017-03-21 11:37:13 ~~ventolin~~

Ventolin HFA is a prescription inhaled drug used to treat or prevent bronchospasm in people aged 4 years and older with reversible obstructive airways disease. ventolin is also used to prevent physical exercise of bronchospasm (EIB) in patients 4 years of age or older. It is not known whether Ventolin HFA is safe and effective in children under 4 years of age.