Całość naszej przygody z poradami dotyczącymi fotografowania lotniczego podzieliłem na kilka działów obejmujących najważniejsze aspekty tej fascynującej dziedziny fotografii. Rozpocznę od nas samych. Napiszę jakim człowiekiem powinien być fotograf lotniczy. Wbrew pozorom nasze nastawienie odgrywa w tej dziedzinie fotografii decydującą rolę. Następnie przeanalizuję sprzęt fotograficzny, jaki będzie najbardziej przydatny podczas fotografowania lotniczego. Mając już odpowiednie nastawienie i sprzęt – zabierzemy się za samą technikę fotografowania, co będzie najbardziej rozbudowanym elementem poradnika. Na końcu napiszę trochę o tym gdzie będziemy mogli wyczytaną teorię wprowadzić w życie, czyli gdzie jechać by zrobić najlepsze fotografie. Nie zapomnę też o obróbce zdjęć. Postaram się tak posterować pojawianiem się poszczególnych odcinków, byśmy mogli całość zakończyć tuż przed rozpoczęciem sezonu imprez lotniczych 2010. Później przyjdzie czas na sprawdzenie naszej teorii na prawdziwym froncie. Już moja w tym rola byśmy wszyscy do tej walki byli odpowiednio przygotowani :)

hesja na CIAF Brno (Czechy) 2008 foto Tomasz Szostak
KTO?
Fotograf lotniczy w moim rozumieniu to wyjątkowa osoba. Osoba, posiadająca cechy, które w potocznym mniemaniu często określane są jako: wariat, świr, odchyleniec. W moim małym lotniczym światku, osoby takie nazywamy (z dumą) świrami lotniczymi. Tak. W tym temacie na pewno trzeba być świrem. To odchylenie wynika z permanentnego głodu lotnictwa. Głodu, którego nie da się na szczęście zaspokoić. A gdy już pewnego dnia ktoś go zaspokoi – to najlepiej niech od razu przerzuci się na roślinki czy wschody i zachody słońca. Znam wielu (byłych) świrów lotniczych, którzy już wszystko widzieli, już wszystko słyszeli i już mają wszystkie kadry obfocone. Tak "objedzeni" jeżdżą na imprezy lotnicze i siadają gdzieś z boku bo wszystko ich po prostu nudzi. Dla udowodnienia tezy można porównać ich zdjęcia z okresu "świrowania" z tymi "dojrzałymi". Te pierwsze mimo, że poczynione nierzadko gorszym sprzętem miały to coś! Te drugie, o ile w ogóle powstają, są... co najwyżej poprawne. Prawdziwy fotograf lotniczy musi być zafascynowany lotnictwem. Zafascynowany, rozmiłowany, zakochany, zwariowany na jego punkcie. Lotnictwo trzeba kochać by zobaczyć w nim to coś, czego nie zobaczy w nim nigdy ot zimny i niezaangażowany fotograf - wysłany na wydarzenie lotnicze przez szefa swojej redakcji.

Holenderski Sheik na radomskim Air Show w 2005 roku

Gripen podczas Air Show 2005 w Radomiu
Lotnictwu trzeba spojrzeć głęboko w oczy, głęboko w duszę, trzeba je rozumieć. Trzeba umieć się zachować w każdej chwili, umieć podejść, znać jego zwyczaje i maniery. Lotnictwa nie można traktować przedmiotowo. Ta zasada fotografowania przenosi się z tradycyjnej fotografii choćby portretu. Zupełnie inne zdjęcia zrobi fotograf w studio obcej kobiecie, a zupełnie inne tenże sam, zakochany w niej po uszy. Wraz z nastawieniem i podejściem do fotografowanego obiektu, zmienia się wiele, by nie powiedzieć, że wszystko. Fotograf lotniczy, czy jak kto woli świr lotniczy pojedzie 500 km żeby pofocić lądujące MiGi-29, następnie zrobi 300 km by zobaczyć lądujących kilka innych maszyn, wróci do domu następnego dnia. I wiecie co? Bedzie bardziej niż zadowolony! :)

MiG-29 podczas lądowania w Mińsku Mazowieckim
Świr lotniczy wlezie na szczyt góry w Alpach obrzydliwie wczesnym świtem, by stać tam kilka godzin na silnym wietrze i mrozie w oczekiwaniu, że coś może przyleci.

Golden i MarS w morderczej wspinaczce na KP w Axalp

Opłacało się wspinać! Szwajcarskie F-5 w Alpach
Świr lotniczy potrafi do muzyki dopalaczy tańczyć, bawić się, krzyczeć. Szczęście potęgowane jest towarzystwem innych świrów lotniczych. Można wtedy połączyć fotografowanie i zabawę. Można też i trzeba czerpać wielką łyżką ze wspólnego gara pomysłów. Współpraca zawsze bardzo się opłaca zarówno mi jak i moim towarzyszom. Co dwie, trzy, cztery głowy to nie jedna. Podpowiadamy sobie różne pomysły i wybieramy te najlepsze. Wzajemnie przypominamy sobie o zmianie ustawień. No i zawsze ma kto popilnować sprzętu i kto iść po piwo. :)

Świry lotnicze podczas Pikniku lotniczego w Góraszce w 2009 roku. Foto Piotr Skupieński

Świry lotnicze podczas AirPower w Zeltweg (Austria) w 2009 roku. Foto Tomasz Chochół

Świry lotnicze podczas Air Show w Radomiu i Ciiii... sowianki :) Foto Jacek Korczak
Jak rozpoznać świra lotniczego? Objawy są bardzo charakterystyczne. Ten osobnik po przelocie bojowej maszyny na małej wysokości, ma dreszcze na całym ciele i niemal orgazm spowodowany hukiem dopalacza. Drżenie wnętrzności w tej sytuacji to relaksacyjny masaż dla ducha, tylko spragnionego takich wrażeń! Lotniczy świr nigdy, przenigdy na imprezie lotniczej nie założy słuchawek ani nie wciśnie sobie stoperów do uszu! No chyba, że miałoby to grozić dewastacją jego narządów.

Hlynur przed nalotem dwóch F-15, które miały przelecieć kilka metrów nad nami na pełnym dopalaniu, na szczęście dla nas piloci pewnie dostrzegli nasze sylwetki pod płotem i w ostatniej chwili wyłączyli dopalanie. Chwilę wcześniej F-16 (tylko jeden silnik) nie zrezygnował a wręcz centralnie nad nami uderzył świecą w górę. Rzuciło nas na ziemię ale – było warto :) Najlepsze jest to, że Lechu tego numeru z papierem nie zrobił dla żartów tylko podobnie jak Dyziek i ja miał wybór: uciekać z tego miejsca i nie zrobić zdjęć? Czy napchać we wrażliwe miejsca cokolwiek co było pod ręką i narazić się ale... pofocić!. Wybrał podobnie jak my "bramkę nr 2". A że jedyne co mieliśmy do wypychania to papier "T" więc... hihi musieliśmy super wyglądać we trójkę :D
Osoby, do których kieruję mój poradnik lotniczy, poza pewnego rodzaju ześwirowaniem na punkcie lotnictwa, powinny też posiadać podstawową wiedzę dotyczącą zasad fotografowania oraz budowy i wykorzystania aparatu, którym dysponują. Jak rozległa powinna być ta wiedza? Wiadomo – im rozleglejsza tym lepiej. O wiele sympatyczniej jest fotografować świadomie i uzyskiwać efekty w sposób zamierzony niż w drodze przypadku choć i tego nie wolno wykluczać. Przypadek to wspaniała sprawa ale wiadomo – szczęście sprzyja lepszym. :)

Zupełnym przypadkiem udało mi się złapać księżyc w "D" Kairysa na Góraszce w 2008 roku.

Przypadkiem też byłem w idealnym miejscu podczas szybkiego przelotu F-18 w Axalp w 2008 roku

Przypadkowo B-17 wleciała akurat w tło pięknej dziewczyny z Team Guinot w Duxford podczas Flying Legends w 2008 roku

Takie oderwanie akurat na kontrze w takim miejscu? Przypadek? :) Axalp 2008

Albo takie... Axalp 2008
By być lepszym - pamiętajmy o podstawowych zasadach, które pomogą nam osiągnąć choćby prawidłową ekspozycję zdjęć. Powinniśmy znać relacje pomiędzy podstawowymi parametrami czyli czasem, przesłoną oraz czułością ISO matrycy/filmu. Powinniśmy wiedzieć, że w sytuacjach dynamicznych najistotniejszym parametrem jest czas naświetlania,

Długi czas potrafi sytuację na zdjęciu bardzo "zdynamizować"

Długi czas i długa przesłona to wyborna mieszanka...
a przesłona przyda nam się głównie do panowania nad głębią ostrości oraz ostrością głównego obiektu.

Ostre dysze Eurofigter’a z Ostravy z 2009 roku (Nato Days)
Przydatna będzie wiedza o zagrożeniach, jakie niesie za sobą podnoszenie ISO w większości aparatów. Pamiętajmy, że zwiększając przesłonę wydłużamy ilość czasu jaka jest potrzebna do osiągnięcia prawidłowej ekspozycji. Możemy nie wydłużać czasu zwiększając liczbę ISO ale narażamy się na zwiększenie szumów a przez to pogorszenie jakości zdjęcia w szczegółach. Musimy wiedzieć jak mierzyć ekspozycję, skąd czerpać dane do tych pomiarów. Wiedzieć kiedy zastosować pomiar matrycowy a kiedy punktowy czy centralnie ważony i co każdy z nich oznacza. Powinniśmy znać zalety i wady zarówno długiej jak i krótkiej ogniskowej i wiedzieć w jakich sytuacjach którą wykorzystać.

Zdjęcie zrobione na długiej ogniskowej. Phanom F-4 podczas CIAF w Brnie (Czechy) w 2008 roku

Start UFO (Migi-29) w bazie w Mińsku Mazowieckim w 2009 roku

Gripen nad Radomiem w 2009 roku i ogniskowa 500mm
Bardzo ważną sprawą jest znajomość poprawnej kompozycji. Teoria mocnych punktów oraz zasady klasycznego kadrowania nie powinny być nam obce. Dzięki tej wiedzy, będziemy mogli agresywniej i bardziej odważnie kadrować co doda dynamiki naszym zdjęciom.

Patrouille Suisse na straży podczas AirPower w Zeltweg (Austria) w 2009 roku

Rafale podczas Salonu lotniczego MAKS 2009 w Moskwie
Cała ta wiedza na pewno nam się przyda. Pamiętajmy jednak o najważniejszym, mianowicie o tym, że to nie tysiące ustawień i regułek robią zdjęcie ale... nasze oko a dokładniej rzecz ujmując - głowa. Sam osobiście jestem przykładem właśnie takiego radosnego fotografowania. Bez wstydu opowiadam wszem i wobec o tym, że do końca 2007 roku robiłem wszystkie zdjęcia na trybie automatycznym (P) i... zdjęcia "wychodziły". Najważniejsze jest bowiem to coś... To coś co tak naprawdę powinien mieć w sobie każdy dobry fotograf lotniczy...

To "coś" ma zapewne poczciwy Bleriot XI... Flying Legends Duxford 2008
Uważasz, że masz podstawy fotografowania? Jesteś choć po części świrem lotniczym? Masz to "coś"? Oczekuj kolejnego odcinka. Będzie w nim o wszystkim co sie tyczy sprzętu do fotografowania lotniczego.
Sławek hesja Krajniewski
3
Dodaj swoją opinię
Utworzony: 2010-02-13 22:56:13 Anonim
Utworzony: 2010-02-12 18:06:04 Anonim
Utworzony: 2010-02-07 08:50:35 Anonim
Czekam na następny odcinek, bo wszystko jest luźno napisane, a nie. Zrób to, tamto, siamto.
Pozdrawiam