2016-11-28

GP 14 Velo lata!

Po wielu latach zastoju w naszym przemyśle lotniczym, wzniósł się w powietrze kolejny prototyp polskiego szybowca zawodniczego – GP 14 Velo.

W 2015 r. do kalendarza FAI wprowadzono mistrzostwa świata szybowców 13,5 metrowych.

Rozgrywano je w Pociunai. Nowa kategoria otwiera kolejną szufladkę dla producentów szybowców. Na Litwie najliczniej reprezentowana była włoska firma AliSport produkująca szybowce Silent 2 w wersji: klasycznego szybowca bez sinika, z elektrycznym silnikiem startowym, oraz spalinowym. W tym ostatnim interesującym rozwiązaniem jest jednołopatowe śmigło z ciężarkiem będącym przeciwwaga dla łopaty śmigła. Litwini przygotowali szybowiec Mini LAK, który podobnie jak Silent 2 jest oferowany obecnie w trzech wersjach, ale z elektrycznym systemem FES. Amerykanie prezentowali ultralekki Sparrow Hawk, Rosjanie AC i AS. Natomiast Tomas Gostner z Italii zmodyfikował skrzydła swojej „Diany” skracając je z 15 metrów do wersji 13.5 m. Ten „obrzynek” sprawował się bardzo dobrze. Tomas wygrał te zawody. Obecnie zainstalowano w nim także system FES, w którym silnik elektryczny jest montowany w dziobie kadłuba, a łopaty śmigła po wyłączeniu napędu przylegają do burt.

Na te mistrzostwa był także budowany w firmie Peszke szybowiec GP 14. Miał na nim startować Sebastian, lecz nie zdołano na czas zrealizować ambitnego i ogromnie pracochłonnego projektu. Ambitnego z wielu względów. Aerodynamikiem, projektantem, konstruktorem i technologiem jest Grzegorz Peszke z Krosna. Jego modele wielokrotnie wygrywały światowe konkursy w modelarstwie. Ogromną wiedzę i doświadczenie zdobyte w tej dyscyplinie wykorzystuje obecnie we własnym, rodzinnym, przedsiębiorstwie. Jego śmigła aeroelastyczne podbijają światowe rynki. Projektował samoloty ultralekkie. Jak sam twierdzi, podjął obecnie najpoważniejsze wyzwanie dla konstruktorów lotniczych – tworzenie finezyjnych szybowców.





GP 14 jest innowacyjnym przedsięwzięciem. Małe gabaryty stwarzają utrudnienia i narzucają ostre reżimy technologiczne. Szybowiec zawodniczy musi być doskonały pod względem aerodynamicznym. W założeniach przyjęto, iż zamiast spadochronu dla pilota zastosowany zostanie system ratowniczy zabudowany w płatowcu.

Zaplanowany pierwotnie silnik elektryczny nie spełnił oczekiwań, więc zlecono w innym przedsiębiorstwie wykonanie sprawniejszego. Trzeba było przebudować mechanizmy kadłuba, pylon zespołu napędowego i zbudować nowe, trójłopatowe, śmigło.

W innowacyjnych rozwiązaniach nie ma gotowych wzorców, więc to wszystko trwało. Zdołano jednak pokonać wszelkie trudności i czwartek 17 listopada wpisał się złotymi literami w historię naszego przemysłu lotniczego. Po wielu latach zastoju w naszym przemyśle lotniczym, wzniósł się w powietrze kolejny prototyp polskiego szybowca zawodniczego – GP 14 Velo. Najpierw na holu za samolotem, a potem z wykorzystaniem własnego napędu, choć rozmiękłe lotnisko i porywy bocznego wiatru stwarzały spore problemy.



Zdjęcia Z. Weksej

Przy okazji wykonano także parę lotów testowych na zmodyfikowanym GP 11 Pulse. Takie wydarzenia to jak narodziny dziecka, toteż nie dziwi, że rodzina Peszke, oraz ich współpracownicy, przyjaciele, nie kryli wzruszenia.

Więcej zdjęć na stronie www.sebastiankawa.pl

Zobacz też: GP 14: Szybowiec skazany na mistrzostwo

Tomasz i Sebastian

Źródło: sebastiankawa.pl

Ocena:  
( 3 )      znakomity :)
  Opinii:  

2

  

Dodaj swoją opinię

Utworzony: 2016-11-28 17:12:17 ~~Janusz~~

Gratulacje dla całej załogi za wykonanie tak wspaniałego szybowca. Trochę smucą zagraniczne znaki rejestracyjne...

Utworzony: 2016-11-28 11:29:23 ~~Laser~~

To my mamy jeszcze jakiś przemysł lotniczy? Przy całym szacunku do pana Peszke, jak i innych polskich producentów lotniczych, ale to są manufaktury albo prototypownie. Prawdziwy przemysł lotniczy jest już dawno w obcych rękach.