Urodzony w 1965 roku, Eric Lindbergh pochodzi z rodziny o wyjątkowo lotniczych tradycjach. Jest wnukiem Charlesa Lindbergha, sławnego amerykańskiego pilota, który jako pierwszy lotnik w dziejach ludzkości w 1927 roku pokonał Atlantyk na trasie z Nowego Jorku do Paryża. Zarówno jego ojciec, Jon Lindbergh jak i jego matka Barbara Robbins, związani byli z lotnictwem.
Rządzę przygody oraz pasje lotnicze młody Eric miał we krwi. Wszystko wskazywało na to, że pójdzie w ślady swoich przodków. Jednak, kiedy miał 21 lat jego plany pokrzyżowały dość poważne problemy zdrowotne. Zdiagnozowano u niego schorzenie zwane reumatoidalnym zapaleniem stawów. Jest to choroba reumatyczna, charakteryzująca się nieswoistym zapaleniem stawów, zmianami pozastawowymi oraz powikłaniami układowymi. Przebiega ona nieregularnie i charakteryzuje się okresami remisji oraz zaostrzeń.
Przez 15 lat, choroba sukcesywnie uniemożliwiała mu realizacje marzeń związanych z lataniem. Czasami dawała o sobie znać w najgorszy z możliwych sposobów. Eric nie mógł chodzić o własnych siłach. Kiedy wszystko wskazywało na to, że Lindbergh nie powróci już w pełni do zdrowia, przełom w leczeniu tego schorzenia sprawił, że pojawiła się duża szansa na to, aby młody Lindbergh mógł zwalczyć chorobę.
W tym czasie, Eric ukończył szkołę Emery Aviation College, uzyskując dyplom z inżynierii lotniczej. Gdy z czasem, choroba dawała mu się co raz mniej we znaki, Lindbergh powoli wracał do latania. Nikt chyba nie spodziewał się, że na 75-rocznice wyczynu swojego dziadka, Eric wyleci samotnie w transatlantycki lot śladami Charlesa Lindbergha. Trasa pozostała ta sama, zmieniły się jednak lotniska docelowe oraz samolot.
2 maja 2002 roku, Erc Lindbergh wystartował z lotniska Republic Airport w Long Island, w stanie Nowy Jork. Po 17 godzinnym locie, pilot posadził swoją Cessne 350 Corvalis ochrzczoną "New Spirit of St. Louis", na lotnisku w Le Bourget w Paryżu. Trasę transatlantycką pokonał z prędkością przelotową wynoszącą prawie 300km/h. Do miejsca przeznaczenia dodarł dwa razy szybciej niż jego dziadek. Jedyną pomocą nawigacyjną jaką dysponował Charles Lindbergh w 1927 roku był kompas. Eric na swoim wyposażeniu miał system GPS. W czasie lotu spożył zaledwie kilka kanapek. To i tak dużo w porównaniu z paroma kęsami chleba, jaki udało się uszczknąć jego dziadkowi w czasie kiedy starał się utrzymać samolot na stałym kursie, lecąc zaledwie parędziesiąt metrów nad wzburzoną powierzchnią Atlantyku. Kiedy Erik wylądował, nie wyczekiwały na niego tłumy. Przywitała go zaś rodzina oraz paru reporterów. W 2002 roku, pokonanie samolotem GA transatlantyckiej trasy z Nowego Jorku do Paryża nie było niczym nadzwyczajnym. Jednak, dla pilota, który przez ostatnie 15 lat walczył z ciężką chorobą, lot przez Atlantyk symbolizował jego własne osobiste zwycięstwo.
Latanie, nie jest jedyną pasją Lindbergha. W ramach działalności własnej firmy Lindbergh Woodworks, Erik wykonuje artystyczne ozdoby domowe oraz meble, często o tematyce lotniczej. Jest też dyrektorem organizacji non-profit Lindbergh Foundation, która zajmuje się szerzeniem idei rozwoju technologicznego lotnictwa, który nie zagrażałby w żaden sposób środowisku naturalnemu.
Jest jednym z czterech pilotów założycieli Rocket Racing League. Zajmuje się także Public Relations w firmie Columbia Aircraft Manufacturing. Był też rzecznikiem organizacji AOPA. Jako wiceprzewodniczący X-Prize foundation, szerzy idee turystycznych podróży w kosmosie. Często można go usłyszeć jako mówce, wypowiadającego się w imieniu takich firm czy organizacji jak: American Airlines, Bendix, Dassault Aviation, NASA, FAA czy Centennial of Flight Commission. Wspomaga fundacje charytatywne, dzięki jego pomocy na ich cel przeznaczono już miliony dolarów.
W 2008 roku, otrzymał tytuł doktora honoris causa prawa od Molloy College w Nowym Jorku, przyznany mu za wybitne zasługi dla ludzkości.
- Mamy wszyscy wielkie szczęście, że żyjemy w czasach, w których to rozwój technologiczny, daje nam ogromne możliwości. Przeszedłem już wiele. Żyłem, w wielkim bólu, nie mogąc praktycznie chodzić. Dziś prowadzę aktywne życie, mogę pracować, mogę podróżować, mogę latać. Jestem tak silny, że wierze, iż mógłbym zmienić świat. To ogromny dar – mówi Eric Lindbergh.
Piotr Sym
0
Dodaj swoją opinię