Spektakularne zwycięstwo polskiej załogi w składzie kpt. pil. Franciszek Żwirko i inż. Stanisław Wigura w międzynarowowych zawodach lotniczych Challenge 1932 w Berlinie spowodowało ogromny wzrost zaintersowania lotnictwem sportowym i turystycznym w Polsce. Jego znaczenie dla dalszych losów rodzimej awiacji, a także przemysłu lotniczego jest nie do przecenienia. Dzięki bezprecedensowemu sukcesowi załogi samolotu RWD-6 SP-AHN, nasz kraj uzyskał status liczącego się członka Międzynarodwej Federacji Lotniczej (FAI). Wreszcie zgodnie z obowiązującą zasadą Polska miała stać się organizatorem kolejnej edycji rozgrywanych w cyklu dwuletnim zawodów Challenge. Dziś, gdy przygotowujemy się do EURO, poprzez porównanie możemy sobie uzmysłowić, z jakim wyzwaniem musiała zmierzyć się Polska, a w szczególności Aeroklub RP, przyjmując zaszczytną, choć niezwykle trudną rolę gospodarza prestiżowych zawodów z udziałem światowej elity.
Przygotowaniu samolotów, na których reprezentaci Polski stanęliby w szranki z lotniczymi potęgami towarzyszył duch narodowej solidarności. "Cały naród buduje samoloty na Challenge 1934" można by rzec i w słowach tych nie ma przesadnego patosu czy górnolotności. Już w pierwszych dniach po zwycięstwie Żwirki i Wigury powołano społeczny komitet, którego celem było pozyskanie funduszy na opracowanie i budowę konstrukcji godnej mistrzów i dającej szansę na kolejne zwycięstwo. Niestety, 11 września dwaj bohaterowie zginęli w katastrofie lotniczej pod czeskim Cierlickiem (właśnie mija kolejna rocznica; zobacz:
Żwirki i Wigury start do wieczności). Komitet kontynuował jednak działalność, a na jego konto wpływały niebagatelne sumy ofiarowane tak przez społeczeństwo, jak i rozmaite przedsiębiortswa, instytucje, organizacje czy stowarzyszenia, nie tylko lotnicze. Do zasilania funduszu namawiał z radiowej anteny m.in. znany pisarz Kornel Makuszyński. Wkrótce całą Polskę oplotła sieć komitetów lokalnych, koordynowanych przez komitet centralny. Kluczową rolę w ich działalności odgrywały Aeroklub RP oraz Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Taka ogólnonarodowa akcja była konieczna – od drugiej edycji Challenge w 1930 r. biorące w nich udział załogi startowały na samolotach konstruowanych od podstaw z myślą o zawodach, będących szczytowymi osiągnięciami ówczesnej techniki lotniczej. Wymagało to kierowania na ten cel poważnych środków finansowych. Kwota, jaką udało się zebrać komitetowi, umożliwiła złożenie w krajowych wytwórniach lotniczych zamówień na 11 samolotów. Jak podaje Zygmunt Kozak w opracowaniu
Działalność "Komitetu Żwirki i Wigury" (opierając się na różnych, podanych w opracowaniu źródłach), zamówiono sześć samolotów RWD-9 oraz pięć PZL-19. Na jednym z RWD (SP-DRD) o nazwie Jan Śniadecki z numerem startowym 71, ufundowanym przez województwo krakowskie i lubelskie, w zawodach Challenge 1934 wystartowała załoga kpt. pil. Jerzy Bajan oraz sierż. Gustaw Pokrzywka.
Zawody rozegrano w dniach 28 sierpnia-16 września 1934 r. Załogi rywalizowały w locie z prędkością minimalną, próbach krótkiego startu, lądowania za przeszkodą, zużycia paliwa, składania i rozkładania skrzydeł czy uruchamiania silnika. Oprócz tych technicznych konkurencji odbył się także wielki okrężny rajd. Jego trasa liczyła ponad 9,5 tys. km i została wytyczona wokół Europy i północnej Afryki. Załogi w czasie rajdu wykonywały 27 lądowań na wyznaczonych lotniskach. Ostatnim elementem zawodów była próba prędkości maksymalnej rozgrywana na trasie o długości niemal 300 km. Jako pierwsza linię mety przekroczyła załoga RWD-9: kpt. pil. Jerzy Bajan i sierż. Gustaw Pokrzywka. Oni też zostali zwycięzcami w klasyfikacji generalnej, wygrywając Challenge 1934 i powtarzając wielki sukces Żwirki i Wigury sprzed dwóch lat. Polska potwierdziła swoją pozycję lidera światowego lotnictwa, były to też wielkie dni rodzimego przemysłu lotniczego. Oprócz zwycięskiej załogi Bajan-Pokrzywka, w pierwszej dziesiątce uplasowały się jeszcze dwa składy polskie, także na RWD-9: na drugim i siódmym miejscu. Kolejny RWD oraz dwa PZL-26 znalazły się w drugiej dziesiątce.
Dzięki triumfowi polskich lotników, Aeroklub RP po raz drugi otrzymał prawo organizacji zawodów Challenge, które miały zostać rozegrane w 1936 r. Gdyby sukces z 1932 oraz 1934 r. został powtórzony, puchar zawodów zostałby przyznany Polsce na własność. Rozbudziły się wielkie nadzieje, hojność społeczeństwa i instytucji była ogromna, równie ogromne były jednak potrzeby. Zawody Challenge przeszły ewolucję i z rywalizacji popularnych samolotów turystycznych w końcu lat 20. ubiegłego wieku stały się konkursem wyrafinowanych, zaawansowanych konstrukcji. W 1935 r. na posiedzeniu FAI przedstawiciel Aeroklubu RP poinformował, że Polska wycofuje się z udziału w kolejnej edycji zawodów, nie podejmie się też ich organizacji. Z propozycji FAI przejęcia od Polski roli gospodarza zawodów nie skorzystały aerokluby innych państw. Wobec braku możliwości kontynuacji zawodów postanowiono na stałe przyznać Polsce – jako triumfatorowi ostatniej edycji – Puchar Przechodni. Kpt. pil. Jerzy Bajan i mechanik sierż. Gustaw Pokrzywka przeszli do historii lotnictwa jako zwycięzcy ostatnich Międzynarodowych Zawodów Samolotów Turystycznych Challenge, rozegranych w 1934 r.
Sławomir Kasjaniuk
0
Dodaj swoją opinię