2015-03-12

Arcydzieła Pana Wojtka

Modelarstwo lotnicze jest naturalnym akuszerem lotników. Czy to redukcyjne czy sportowe potrafi przynieść wiele radości i satysfakcji, ale zanim one się pojawią potrzeba wiele wysiłku i trudu, a ponad wszystko cierpliwości.

Modelarstwo redukcyjne, które może się kojarzyć z dziecięcą zabawą, potraktowane w profesjonalny sposób bardzo wiernie odwzorowuje samolot w najdrobniejszych szczegółach osiągając rangę najwyższej sztuki. Obserwując obecny rozwój modelarstwa lotniczego i powszechną dostępność wszelakiej maści fruwających zabawek, można dostrzec skłonność do pójścia na łatwiznę i wykorzystania gotowych zestawów ready to fly, gdzie cierpliwość i pietyzm zastępują pieniądze i chiński laser. Oczywiście obraziłbym tutaj tych modelarzy, którzy setkami, a czasem wręcz tysiącami godzin pochylają się nad swoimi cackami czerpiąc zadowolenie z ich budowy, a potem krótkiego nawet lotu. Są też tacy których kręci samo latanie modelami i doprowadzanie sztuki pilotażu do perfekcji, a nie ich budowanie. Dlatego też modelarstwo lotnicze jest bardzo zróżnicowane. Począwszy od modeli swobodnych przez latające na uwięzi, sterowane radiem samoloty, małe i duże szybowce, makiety czy modele rakiet są dowodem bogactwa tej dziedziny wydzielonej w różne sportowe klasy. Jest też wspomniane wcześniej modelarstwo redukcyjne, zarówno latające jak i statyczne. Każde z nich wymaga ogromnej wiedzy i doświadczenia. Częstokroć przechodząc przez różne szczeble modelarskie za młodu wkracza się na końcu w świat modeli w skali 1:1. Droga do prawdziwego latania przerywa wtedy młodzieńcze pasje i każe poważnie już zajmować się lotnictwem. Jednak nie zawsze. Niektórzy, naprawdę nieliczni, potrafią połączyć pasję modelarstwa i czynnego uprawiania sportów lotniczych. Takim człowiekiem jest bydgoszczanin i nasz klubowy kolega Wojtek Fajga, modelarz, szybownik i pilot samolotów UL.





Wojtek o sobie: Modelarstwo drzemało we mnie przez długie lata. Jak prawie każdy chłopiec sklejałem dostępne w centrali harcerskiej modele. Parę godzin pracy, trochę farby, kleju, dwie naklejki i na półkę. Potem cóż, rodzina, praca, życie i klasyczny brak czasu. Wróciłem do modeli po dłuższej przerwie. Jakieś 10 lat temu. Dzieci wyrosły z pieluch, życie się ustabilizowało, można było wrócić do hobby. Znaczący dla powrotu zainteresowań był także rozwój tej dziedziny. Ogromna dostępność modeli, części, farb, materiałów i narzędzi pozwoliła w końcu na realizację nieosiągalnych wcześniej efektów. Pojawiły się czasopisma, Internet. Niewyczerpana baza danych. Rosła liczba pasjonatów i poziom ich prac. Ludzie ci w naturalny sposób chcieli się spotykać i pokazywać swoje modele. Ja także. Dla mnie głównym celem modelarskich zlotów i konkursów nie jest rywalizacja. Jeździłem tam w celu podpatrzenia innych, nabrania i wymiany doświadczeń. To bardzo trudna dziedzina do oceny, kiedy poza ściśle określonymi regułami dotykamy wrażeń estetycznych, które jak wiadomo są dla każdego inne. W zależności od charakteru zawodów i spotkań modelarzy wyróżnienia i nagrody również miały różny charakter. Zawsze jednak z takich pokazów udało mi się wrócić z jakąś nagrodą. Najczęściej pracuję nad modelami z gotowych zestawów, znacząco je modyfikując, ale wykonuję również modele redukcyjne na podstawie planów i zdjęć i innej dokumentacji od przysłowiowego zera. Żaden z nich nie jest jeszcze ukończony. Czekają na finiszu Wilga i P-11. Zacząłem Nieuporta 28 w konstrukcji szkieletowej, bez poszycia, ale jeszcze trochę poczeka. Trudno mi połączyć aktywność lotniczą z czasochłonnym modelarstwem, ale udaje mi się wykorzystać moje wcześniejsze doświadczenia w sferze „dużego” lotnictwa.





Czytelnikom należy tutaj przypomnieć, że modelarskie doświadczenie pana Wojtka zostało wykorzystane w zeszłorocznych pracach przy aeroklubowym Puchaczu, a aerograf i pistolet malarski w jego rękach ponownie osiągnął mistrzowski poziom. To kolejny dowód na przenikanie się dziedzin „modelarskiej zabawy” i prawdziwego lotnictwa. Więcej na ten temat można znaleźć tutaj.





Ten krótki artykuł jest wstępem do prezentacji sztuki lotniczego modelarstwa redukcyjnego, które Wojtek osiągnął w sposób mistrzowski. W moim mniemaniu są to arcydzieła w tej dziedzinie. Nasz modelarz obiecuje stworzenie wkrótce wystawy swoich miniatur w aeroklubowej świetlicy, o czym jak najszybciej poinformujemy.





Więcej zdjęć na stronie aeroklubu.


Grzegorz Nadolny/Aeroklub Bydgoski

fot. Wojtek Fajga

Ocena:  
( 23 )      nie oceniany
  Opinii:  

0

  

Dodaj swoją opinię